Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Karuzela z kandydatami, ale bez Sikorskiego |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
29.01.2010 |
Cezary Michalski w swoim tekście opublikowany na stronie internetowej Krytyki Politycznej postawił odważną tezę, że premier Donald Tusk zastępcę w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego powinien desygnować Radka vel Radosława Sikorskiego. Być może powinien, ja stawiam jednak tezę, że Sikorski jest absolutnie poza grą.
Z pewnością szef MSZ wkurzyłby Kaczyńskiego i ich zwolenników do czerwoności. Zaczęliby kąsać i po raz kolejny potwierdziła by się teza, że największym wrogiem Kaczyńskich są sami Kaczyńscy. To niezwykle kusząca perspektywa, chociaż opierająca się na oklepanym już numerze. Można jednak ryzykować stwierdzenie, że ten evergreen polskiej polityki znowu okazałby się skuteczny.
Istnieją jednak bardzo poważne argumenty, za tezą, że Sikorski kandydatem PO na prezydenta nie będzie. Po pierwsze, Sikorski to polityczny solista, który z PO związał się na pięć minut przed odjazdem platformerskiego pociągu do władzy. Być może pociąg ten dowiózłby go do stacji prezydentura, jednak właśnie na tej stacji nastąpiłoby błyskawiczne rozstanie. Sikorski mniej więcej po pół roku zacząłby w Pałacu tworzyć własny, samodzielny ośrodek polityczny. Tusk rezygnuje z prezydentury, po to, aby w Pałacu osadzić powolnego sobie polityka. Takim na pewno nie będzie Sikorski. Pozostając w poetyce II RP Sikorski ma za duże ma ambicje, aby pełnić taką rolę jak Mościcki w systemie rządów Piłsudskiego.
Po drugie, Tusk doskonale pamięta jak bolesnym ciosem dla niego był „dziadek z Wehrmachtu”. W przypadku Sikorskiego i jego rodziny (Anne Applebaum) takich „dziadków z Wehrmachtu” jest aż nadto. Prawdziwa kopalnia haków dla Jacka Kurskiego. Zapewne research został rozpoczęty, gdy jeszcze nie wybrzmiało gromkie „yes, yes, yes” Adama Bielana. Przesadzam? Z analogiami do II RP idę za daleko? Nie sądzę. Poprzednia kampania pokazała, że w kampanii prezydenckiej cały czas budzą się upiory. Zresztą całkiem niedawno, za wschodnią granicą zgasła polityczna gwiazda czarnego konia w politycznym wyścigu, gdy tylko rozeszły się plotki o jego żydowskim pochodzeniu. Być może Polacy zaskoczą świat, tak jak zaskoczyli Amerykanie wybierając Baracka Obamę. Wydaje się jednak, że Tusk woli nie przeprowadzać wielkiego eksperymentu socjologicznego, którego stawką będzie prezydentura.
Kto zatem jeśli nie Sikorski? Kusząco brzmi koncepcja z Bieleckim. Byłby to jednak prezent dla przeciwników PO. Trudno wyobrazić sobie skuteczną kampanię byłego premiera, który ma problem z publicznym skleceniem czterech powiązanych ze sobą logicznie zdań. Być może przy szklaneczce whiskey jest dla Tuska czarującym rozmówcą, czar jednak pryska gdy pojawiają się tłumy. Poza tym tłumy mogą nie pokochać faceta zarabiającego kilka milionów rocznie. Postawienie w czasach światowego kryzysu na bankiera również wydaje się działaniem na granicy sabotażu. Być może w Polsce nie mieliśmy takich skandali, co za oceanem, jednak banki również w Polsce ostro zaszły za skórę kilkuset tysiącom Polaków wypruwających sobie żyły, aby spłacić kredyty hipoteczne.
Kandydaturę Buzka pomińmy, bo rezygnacja ze sprawowania funkcji Przewodniczącego PE groziłaby Polsce, polskiemu rządowi, PO, Tuskowi i Buzkowi międzynarodową kompromitacją. Hanna Gronkiewicz-Waltz w Warszawie PO raczej hamuje, niż ciągnie do góry. Olechowski? Pomysł kuszący, ale chyba za wiele wydarzyło się w ostatnich miesiącach. Poza tym w żadnej partii nie lubią renegatów, nie tylko w międzynarodowym ruchu komunistycznym. Cimoszewicz? Jeśli Tusk, byłby w stanie przepchnąć tę kandydaturę przez partię to znaczy, że Platforma jest partią wodzowską chyba nawet w większym stopniu niż PiS. Chociaż z drugiej strony po tej kandydaturze Tusk mógłby sobie najwięcej obiecywać. Gdyby plan się udał stałby się rzeczywiście Napoleonem polskiej polityki, śmiałymi posunięciami przemeblowującym mapę polskiej polityki.
Z powyższych rozważań wychodzi jak nic… Komorowski. Kandydat wydawałoby się optymalny. Jeśli jednak Tusk jest na niego zdecydowany, to dlaczego nie ogłosił nazwiska swojego wybranka podczas konferencji w Giełdzie Papierów Wartościowych? Odpowiedź na to pytanie padnie zapewne niebawem.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 31.01.2010 )
|
|
Felietony Bartosza Machalicy
-
Echo pierwszych sekretarzy odpowiada
-
Jak u Boya
-
Nasz człowiek w debacie
-
Piskorzu, oddaj moje miliony!
-
Rozliczeniowy falstart
-
"Wyborcza" i cisza wyborcza
-
Wyróżniki kampanii
-
O tych, co zostali za drzwiami
-
Nasz okupant o klasie próżniaczej
-
Ofiarnictwo
-
Wawel. Państwo. Demokracja
-
Putin, przeproś za mapkę!
-
Człowiek, który przewidział własny pogrzeb
-
IPN do likwidacji, nie do spalenia
-
Prawybory i Blackberry
-
Piesek Lulu sika na orientalizm
-
Historyczna jedynka
-
Karuzela z kandydatami, ale bez Sikorskiego
-
Być jak Kalle Blomkvist
-
Wicie, rozumicie, konieczne reformy
-
Starym rokiem, starym krokiem
-
Kościół otwarty na prywatyzację
-
Literaci do kryminałów
-
Prezydentura 2010 zamiast Polski 2030
-
Tusku, musisz!
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...