Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Infotainment w godzinie śmierci |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
22.07.2009 |
Śmierć Michaela Jacksona była nie lada wydarzeniem. Z gatunku tych medialnych. Osobiście nie znam zbyt wielu ludzi, którzy uważaliby się za fanów twórczości „króla popu”. Jednocześnie z zdumieniem mogłem obserwować w telewizji spory tłumek nastolatków, którzy pod stacją metra „Centrum” przekonywali reporterów, o tym jakim ciosem była dla nich śmierć Michaela.
Mogliśmy też dowiedzieć się o tłumach, które wykupują bilety lotnicze, aby wylatując z różnych zakątków świata spotkać się pod halą Lakersów, aby być jak najbliżej „pogrzebowej gali”. Liczbę żałobników, którzy mieli zebrać się przed halą szacowano na setki tysięcy. Dzisiaj dowiadujemy się, że tłumek liczył sobie tysiąc osób i był tak mizerny, że uprzednio zmobilizowani policjanci, mogli pójść sobie na pączka.
Sezon ogórkowy był jednak w pełni. Media przez 24 godziny informujące o odejściu „króla popu” skutecznie wykreowały w ludziach poczucie, że stało się coś ważnego, a oni są tego świadkami. Cały spektakl przywodzi mi na myśl książkę Francisa Wheena, „Jak brednie zdobyły świat”, w której opisuje on mechanizm napędzanego przez media zbiorowego ogłupienia zainicjowanego śmiercią „księżniczki ludzkich serc”.
W Polsce też mogliśmy obserwować podobny mechanizm. Chociaż – przyznajmy – po śmierci osoby nieporównywalnego formatu, śmierci która dla wielu była jednak autentycznym przeżyciem. Dla wielu jednak była wydarzeniem rządzącym się mechanizmem analogicznym do tego po śmierci Lady Di.
W poprzednim akapicie nie mam bynajmniej na myśli Leszka Kołakowskiego. Bo wbrew temu co pisał pewien dziennik, trudno uznać, żeby Polska po jego śmierci była pogrążona w żałobie. Kołakowski był bohaterem elit i to one go żegnały. Symptomatyczne, że elity te nadal utożsamiają siebie i swoje stany emocjonalne z całym społeczeństwem.
Bohaterowie tego felietonu niech spoczywają w pokoju. Media niech zajmą informowaniem o śmierci i/lub uczczeniem pamięci zmarłych. Nie zaś podbijaniem sobie statystyk oglądalności/słuchalności/sprzedaży. Moje życzenie zdradza pewną staromodną preferencję. Zdecydowanie wolę gazety zapełnione tekstem od bliźniaczych gazetowych i telewizyjnych tabloidów.
Na podobny temat
|
|
Felietony Bartosza Machalicy
-
Echo pierwszych sekretarzy odpowiada
-
Jak u Boya
-
Nasz człowiek w debacie
-
Piskorzu, oddaj moje miliony!
-
Rozliczeniowy falstart
-
"Wyborcza" i cisza wyborcza
-
Wyróżniki kampanii
-
O tych, co zostali za drzwiami
-
Nasz okupant o klasie próżniaczej
-
Ofiarnictwo
-
Wawel. Państwo. Demokracja
-
Putin, przeproś za mapkę!
-
Człowiek, który przewidział własny pogrzeb
-
IPN do likwidacji, nie do spalenia
-
Prawybory i Blackberry
-
Piesek Lulu sika na orientalizm
-
Historyczna jedynka
-
Karuzela z kandydatami, ale bez Sikorskiego
-
Być jak Kalle Blomkvist
-
Wicie, rozumicie, konieczne reformy
-
Starym rokiem, starym krokiem
-
Kościół otwarty na prywatyzację
-
Literaci do kryminałów
-
Prezydentura 2010 zamiast Polski 2030
-
Tusku, musisz!
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...