Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Historyczna jedynka Drukuj
Bartosz Machalica   
22.02.2010
Polskie tygodniki opinii okładkami stoją. Kiedyś naród, a raczej jego 10-procentowy wycinek te tygodniki czytający, przeglądający, lub oglądający, fascynował się jedynkami „Wprost”. Najpierw była matka boska w masce gazowej, potem matka Europy dająca cyca braciom Kaczyńskim, a w międzyczasie Erika Steinbach w stylistyce sado-maso i mundurze esesmanki ujeżdżająca kanclerza Schroedera.

Obecnie „Wprost” przeżywa swoją fazę schyłkową, więc już okładki nie te. Teraz naród (a raczej…) żyje okładkami „Polityki”. Zaczęło się od legendarnej już okładki „Tusku, musisz!”, która miała liderowi PO dodać sił aby w 90 minucie wyborczego meczu wkopać złotego gola drużynie Kaczyńskich. Gdy okazało się, że premier nie chce wziąć udziału w meczu o prezydenturę, „Polityka” skomentowała to bliźniaczo podobną okładką, na której Tusk w piłkarskim stroju zapewnia „Gram tylko w premier league”.

„Polityka” jednak przeszła samą siebie w zeszłym tygodniu. I nie chodzi tutaj o to, że okładką z Komorowskim w portrecie Mościckiego przekroczyła kolejną granicę „przymilania się” do jednej  z formacji politycznych. To nie budziłoby większych emocji. Wszak wszyscy doskonale pamiętamy artykuły o Kaczyńskim, który chce być „Żelaznym kanclerzem IV RP”.

Chodzi o to, jak zmienia się sama „Polityka”, a jednocześnie jak na prawo przesuwa się hegemonia na polu pamięci historycznej, czy polityki historycznej. Jeszcze 10-15 lat temu „Polityka” w portret Mościckiego wmalowałaby polityka, którego chciałaby wyśmiać, ośmieszyć, skojarzyć z operetkową tragifarsą schyłku II RP. Dzisiaj „Polityka” przyrównuje do Mościckiego polityka, któremu na pewno nie chce zaszkodzić.

Dzisiaj po 10 latach działania IPN-u i dwudziestu latach bierności lewicy na polu polityki historycznej, Mościcki dla redakcji tygodnika czytanego przez centrową i centrolewicową inteligencję jest symbolem dostojeństwa urzędu prezydenckiego, siły polskiej państwowości i wszelkiej minionej pomyślności.

Nie zaś osoby, która swoją twarzą firmowała konstytucję kwietniową, niedemokratyczną ordynację do Sejmu i Senatu, czy bierność państwa wobec szerzącego się antysemityzmu.   

„Polityka” w imieniu Komorowskiego spoglądającego z portretu Mościckiego pyta, „Jak wam się podobam?”. Czy można prosić o zwolnienie z odpowiedzi na to pytanie?
Komentarze
Dodaj nowy
jkl  - fujara z Mościc nieznana Polityce?   |22.02.2010 09:58:29
A może jednak "Polityka" zmienia linię polityczną?
W końcu określenie
"fujara z Mościc" jest równie obraźliwe jak "saska pierdoła".
Mają tam przecież w redakcji polonistów, historyków. Powinni wiedzieć, że
Mościcki nawet na prawicy budzi kiepskie skojarzenia.
Boyszewik  - Paradowska   |22.02.2010 16:52:01
Może to o czym piszesz to byłby jakiś trop, gdyby nie zawartość numeru, czyli
wywiad przeprowadzony przez Paradowską tradycyjnie na kolanach.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.67514 Seconds