Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Historyczna jedynka |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
22.02.2010 |
Polskie tygodniki opinii okładkami stoją. Kiedyś naród, a raczej jego 10-procentowy wycinek te tygodniki czytający, przeglądający, lub oglądający, fascynował się jedynkami „Wprost”. Najpierw była matka boska w masce gazowej, potem matka Europy dająca cyca braciom Kaczyńskim, a w międzyczasie Erika Steinbach w stylistyce sado-maso i mundurze esesmanki ujeżdżająca kanclerza Schroedera.
Obecnie „Wprost” przeżywa swoją fazę schyłkową, więc już okładki nie te. Teraz naród (a raczej…) żyje okładkami „Polityki”. Zaczęło się od legendarnej już okładki „Tusku, musisz!”, która miała liderowi PO dodać sił aby w 90 minucie wyborczego meczu wkopać złotego gola drużynie Kaczyńskich. Gdy okazało się, że premier nie chce wziąć udziału w meczu o prezydenturę, „Polityka” skomentowała to bliźniaczo podobną okładką, na której Tusk w piłkarskim stroju zapewnia „Gram tylko w premier league”.
„Polityka” jednak przeszła samą siebie w zeszłym tygodniu. I nie chodzi tutaj o to, że okładką z Komorowskim w portrecie Mościckiego przekroczyła kolejną granicę „przymilania się” do jednej z formacji politycznych. To nie budziłoby większych emocji. Wszak wszyscy doskonale pamiętamy artykuły o Kaczyńskim, który chce być „Żelaznym kanclerzem IV RP”.
Chodzi o to, jak zmienia się sama „Polityka”, a jednocześnie jak na prawo przesuwa się hegemonia na polu pamięci historycznej, czy polityki historycznej. Jeszcze 10-15 lat temu „Polityka” w portret Mościckiego wmalowałaby polityka, którego chciałaby wyśmiać, ośmieszyć, skojarzyć z operetkową tragifarsą schyłku II RP. Dzisiaj „Polityka” przyrównuje do Mościckiego polityka, któremu na pewno nie chce zaszkodzić.
Dzisiaj po 10 latach działania IPN-u i dwudziestu latach bierności lewicy na polu polityki historycznej, Mościcki dla redakcji tygodnika czytanego przez centrową i centrolewicową inteligencję jest symbolem dostojeństwa urzędu prezydenckiego, siły polskiej państwowości i wszelkiej minionej pomyślności.
Nie zaś osoby, która swoją twarzą firmowała konstytucję kwietniową, niedemokratyczną ordynację do Sejmu i Senatu, czy bierność państwa wobec szerzącego się antysemityzmu.
„Polityka” w imieniu Komorowskiego spoglądającego z portretu Mościckiego pyta, „Jak wam się podobam?”. Czy można prosić o zwolnienie z odpowiedzi na to pytanie?
Na podobny temat
|
|
Felietony Bartosza Machalicy
-
Echo pierwszych sekretarzy odpowiada
-
Jak u Boya
-
Nasz człowiek w debacie
-
Piskorzu, oddaj moje miliony!
-
Rozliczeniowy falstart
-
"Wyborcza" i cisza wyborcza
-
Wyróżniki kampanii
-
O tych, co zostali za drzwiami
-
Nasz okupant o klasie próżniaczej
-
Ofiarnictwo
-
Wawel. Państwo. Demokracja
-
Putin, przeproś za mapkę!
-
Człowiek, który przewidział własny pogrzeb
-
IPN do likwidacji, nie do spalenia
-
Prawybory i Blackberry
-
Piesek Lulu sika na orientalizm
-
Historyczna jedynka
-
Karuzela z kandydatami, ale bez Sikorskiego
-
Być jak Kalle Blomkvist
-
Wicie, rozumicie, konieczne reformy
-
Starym rokiem, starym krokiem
-
Kościół otwarty na prywatyzację
-
Literaci do kryminałów
-
Prezydentura 2010 zamiast Polski 2030
-
Tusku, musisz!
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...