> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Uspokoić sumienie (odc. 17) Drukuj
Jacek Kuroń   
08.08.2009
Herbata ceniona była w więzieniu. Właśnie wtedy, kiedy najbardziej walczono z piciem herbaty, klawisze wnosili ją do więzienia i odpowiednio drogo sprzedawali. Robili to wszyscy, łącznie z naczelnikiem. Znałem tapicera, który formalnie był pracownikiem pralni, a naprawdę różni funkcjonariusze przynosili mu stare rupiecie, a on z tego robił nowe tapczany. Brał za robotę dwie albo trzy paczki herbaty.

Mówiłem już o tym przy okazji wojska, że to ten sam problem, tylko zwielokrotniony - brak społecznej kontroli. Człowiek w więzieniu jest wywłaszczony z jakiejkolwiek podmiotowości, więc władza nad nim jest nieograniczona. Może trochę przesadzam, jest ograniczona przez więźniów. Na ogół funkcjonariusz służby więziennej chce żyć jak najspokojniej, czyli jak najmniej zadzierać z więźniami. Zdarzają się młodzi, co chcą sobie porządzić, ale są w mniejszości. Tworzy się więc między nami a służbą więzienną pewien układ. Ja nie chcę od klawisza nożyczek, nitek ani niczego takiego, o co teoretycznie mogę prosić przy różnych okazjach. A on za to nie zagląda do celi i nie sprawdza, czy gotuję herbatę albo smażę na knocie. Jak wyrwę się z celi, ale wrócę przed apelem, to przymruży na to oko. Byle jego przełożony nie wykrył, że mu ludzie latają po oddziale. A jak już się wyjdzie z celi, to można zajść do łaźni, fryzjerni, biblioteki, gdzie są kluby towarzyskie, pohandlować, pokombinować. W klimacie złodziejstwa funkcjonariuszy rozkwitają kradzieże dokonywane przez więźniów. Z tego żyją prominenci więzienni, ci różni aptekarze, pomocnicy dentystów, łazienni, kucharze.

W zaopatrzeniu funkcjonariusze kradną pieniądze, robią różne machlojki, kupują zepsuty towar, dostarczają mniej mięsa. Następnie kradną kucharze – więźniowie. To już jest absolutna arystokracja. Jedzą, co chcą, i rozdają oczywiście wszystkim funkcjonariuszom. Potem dostają prominenci z łaźni i brygadzista pralni – mój następca karmił schabem kota. Zupy, ziemniaki, sosy wszyscy w pralni jedzą do oporu. Później kuchnia karmi jeszcze inne ważne osoby, a to, co zostaje, idzie na oddziały. Co najlepsze biorą oddziałowi i korytarzowi, którzy też mają swoich protegowanych: ważnych więźniów, którzy też opłacają swoich kumpli i kumpli swoich kumpli. Szczególnie dużo można rozdać tam, gdzie są diety odżywcze, na przykład gruźlicze. Dopiero na końcu je ogół więźniów. Dziwić się tylko należy, że przy takiej całej drabinie w ogóle coś dla nich zostaje.

W moich czasach więziennych chleb był przerażający, nie do jedzenia. Kiedy z Mokotowa – gdzie wszystko jest lepsze, bo pod okiem Centralnego Zarządu Więziennictwa mniej się kradnie – przyjechałem do Wronek, przez trzy dni nie mogłem go jeść, choć żyję głównie chlebem. Doszedłem do wniosku, że jest specjalnie tak pieczony, żeby kara była dłuższa i bardziej uciążliwa. Oczywiście piekarze pieką biały chleb i ciasta dla siebie, swoich bliskich i różnego rodzaju prominentów.

Na oddziale pracujących stały skrzynki tego niejadalnego chleba, właściwie już do wyrzucenia. Funkcjonariusze karmili nim swoje świnie. Natomiast na oddziale obostrzonego rygoru chleba nie było. Brałem więc te skrzynki, kiedy byłem łaziennym, i rozdawałem im po bochenku. Zostałem za to ukarany. Oczywiście chciałem w ten sposób uspokoić sumienie, bo jednak w pralni jadłem znacznie lepiej niż reszta więźniów.

Fragment Autobiografii Jacka Kuronia.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.52346 Seconds