> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Salon komandosów (odc. 22) |
|
|
Jacek Kuroń
|
|
23.08.2009 |
Zaraz po naszym powrocie z Zakopanego przyszła do mnie Irka Lasota. Kiedy jeszcze była walterowcem, jako jedyna dziewczyna zaliczała się do tak zwanych pijanych zająców, to jest ludzi, o których mówiono, że są gotowi sprzedać ojca za dowcip, a matkę za arabską awanturę. Pamiętam, że kiedy w ciemnogranatowych oczach Irki błyskały diabelskie chochliki, na wszelki wypadek ogarniał mnie strach. Irka, prosiłem, pomyśl dwa razy, nim coś zrobisz, bo się nie pozbieramy. Pamiętam z tego czerwca 1967 roku jej bardzo interesujący i na pewno słuszny wywód o tym, że siła lewicowej opozycji płynie z popularności jej programu w społeczeństwie, musi więc wyrażać jego dążenia i aspiracje, musi więc być z tym społeczeństwem. Słowa są oczywiście moje, i w dodatku dzisiejsze, ale treść była na pewno taka właśnie. Irena, wybitny teoretyk naszej grupy – powiedziała o niej Teresa Bogucka – bo jak się okazało, była grupa, która powstała w opozycji do Adama, Sewka, Lita, Janka Grossa. Zgodnie z zasadami, które przedstawiła mi Irena, stawiali sobie za cel skupienie młodzieży zamieszkałej w akademikach, młodzieży z prowincji, ze środowisk robotniczych, chłopskich[1]. Chcieli zająć się warunkami życia tej młodzieży, stypendiami, stołówkami, kulturą rozrywki i dopiero w związku z tym prowadzić samokształcenie, szerzyć wiedzę polityczną. Zarzucali Adasiowi i jego przyjaciołom elitaryzm, zamykanie się w swoim własnym kręgu, salonie – jak mówili. Uważali, że w wyniku tego salonowo-towarzyskiego sposobu funkcjonowania środowiska komandoskiego przeważa w nim młodzież pochodzenia żydowskiego. Jakie to jest niebezpieczne, kiedy się powie „Żyd” i kupi w ten sposób kryteria przeciwnika – o tym będzie już niedługo. Ale w tym momencie, kiedy mówią mi o tym Irena i Teresa, to jest tylko próba ich wczucia się w ludzi, którzy są poza środowiskiem, to tylko świadczy o ich wielkiej wrażliwości.
Myślę, że krytyka i program, który z niej wyrastał, były ściśle związane z osobistymi właściwościami ludzi, którzy grupę stanowili. Teresa Bogucka, o której Romek Zimand mówił: Nemeczek opozycji, że niby wśród samych marszałków i generałów, z jakich się składa opozycja, ona jedna jest wciąż szeregowcem. Tyle że – w odróżnieniu od wojska Chłopców z placu broni – u nas każdy sam sobie nadaje tę wysoką rangę, więc jeśli Teresa jest rzeczywiście szeregowcem, to tylko w tym sensie, że za szeregowca sama siebie uważa. Wymaga od wszystkich niesłychanie wiele, ale od siebie o wiele więcej. Zawsze więc ma do siebie żal, że nie dosięga swoich ideałów. Z tego wymagania płynie jej niesłychany krytycyzm wobec świata. Teresa nie miała jednak szkiełka Królowej Zimy w oku, takiego widzenia we wszystkich ludziach tylko tego, co złe. Teresa kocha, podziwia, szanuje, ale ani przez moment nie osłabia to jej ostrości widzenia, także, a może nawet przede wszystkim tych, których kocha i szanuje. Wychowanka sióstr zmartwychwstanek, z dobrego katolickiego domu, sama przyszła do żydowsko-lewicowych komandosów, bo tu można było służyć wartościom, które z domu i od sióstr wyniosła. Jak krytycznie akceptowała swoje katolickie wychowanie i tamto środowisko, tak samo, w tym nowym, w które wchodziła z wyboru, od razu widziała to, co trzeba poprawić, zmienić na lepsze.
Była tam też przepiękna Bogusia Blajfer. O, ta to miała w oku szkiełko Królowej Zimy, tyle że nie na wszystkich patrzyła przez nie. Ludzi dzieliła dychotomicznie, na krzywdzonych, nieszczęśliwych, słabych i krzywdzących, zadowolonych, silnych. Zawsze była po stronie tych pierwszych przeciw tym drugim. Przede wszystkim chyba na tej zasadzie czuła się Żydówką, przy czym próbowała organizować w akademiku spotkania z kulturą żydowską i arabską, zapraszając na nie studiujących w Warszawie Arabów. W ramach tej swojej krucjaty w obronie uciśnionych krytykowała elitaryzm Adasia i chciała działać na rzecz zagubionych w Warszawie prowincjuszy.
Był tam jeszcze Witek Górecki. Syn wiceministra finansów, stale przejęty losem prostego człowieka w kraju rządzonym przez jego ojca. Wstydził się willi, w której mieszkał, swoich zagranicznych podróży i w ogóle bananowego życia, co w połączeniu z żydowskim pochodzeniem ojca wpędzało go w kompleksy, z którymi już za chwilę nie da sobie rady w śledztwie.
Był tam Józef Dajczgewand, syn żydowskiego czapnika z Łodzi, człowiek kierujący się wyłącznie moralną wrażliwością, niesłychanie aktywny politycznie przeciwnik wszelkiej polityki.
Jeszcze Michał – nazwiska nie pamiętam – wyznawca hinduizmu i filozof, co żył ze stypendium, ale ponieważ za całość kupował książki, więc nabawił się ostrej anemii.
Program, który sobie ta grupa wysunęła, był na pewno arcysłuszny, ale czy mieli rację w swojej krytyce? Grupa zwana komandosami składała się z kilkudziesięciu osób związanych ze sobą kumpelstwem, przyjaźnią, zażyłością powstałą w tych samych szkołach średnich, a nawet podstawowych i w drużynach walterowskich. Razem robili pierwsze prywatki, dostawali się na niedozwolone w ich wieku filmy i prowadzili dziecinne dyskusje polityczne. Grupy towarzyskie są z zasady ekskluzywne.
[1] Grupa Nowe Formy – założona w domu studenckim na ul. Kickiego, animacją działań zajmowali się tam m.in. Ryszard Kamiński, Eugeniusz Chyla, Waldemar Kuczyński, Jerzy Robert Nowak, Wiktor Peryt.
Fragment książki Autobiografia Jacka Kuronia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 23.08.2009 )
|
|
Autobiografia w odcinkach
|
|
Problem z Hausnerem jest taki, że pró...
"Dysponujemy wszystkimi środkami ...