> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Komandoska herezja (odc. 24) |
|
|
Jacek Kuroń
|
|
01.09.2009 |
Wiosną 1966 roku, a więc kiedy jeszcze my z Karolem siedzieliśmy w więzieniu, fronda komandoska zwołała do schroniska PTTK w Kampinosie zjazd założycielski. Ustalono tam program działania i składki na coś w rodzaju kasy oporu. Przybyli przedstawiciele „starych komandosów”, czy jak kto woli, konserwatywnych. Ze składu tej delegacji pamiętam już teraz tylko Mirka Sawickiego[1], walterowca, dziś nauczyciela fizyki. Człowieka, który jak chyba nikt inny ze znanych mi ludzi, poza Gają oczywiście, potrafi obdarowywać miłością i przyjaźnią. Mirek, a może i Janek Lityński, tłumaczyli uczestnikom zjazdu, że jeszcze nie zaczęli względnie skutecznie działać, a już można ich lege artis skazać za uczestnictwo w tajnym związku. Powołali przecież organizację, wyznaczyli cele, ustalili składki, a to wszystko ma stanowić tajemnicę wobec władzy państwowej. Przekonywali, ale chyba nie bardzo przekonali, skoro to samo musiałem jeszcze raz powtarzać, już po wyjściu z więzienia na jakimś spotkaniu „komandoskiej herezji”. W procesie o wydarzenia marcowe ten mój tekst powtórzony przez kogoś do protokołu stanowił dowód, że powołaliśmy tajny związek, który ze względów konspiracyjnych nie przybrał form organizacyjnych. Herezja, o której opowiadam, sprawiła, że komandosi wszyscy, już jako całość, próbowali, z różnym skutkiem, podjąć zadania zbliżające to środowisko do ogółu młodzieży akademickiej. Przyniosła też im kilku bardzo wartościowych ludzi, ale tylko nieliczni z nich zadomowili się w tym środowisku na stałe. Jak widać, grupa nie przekształciła się w instrumentalną. Pozostała ekspresyjna, zamknięta. Takie pełne przekształcenie możliwe jest chyba tylko wówczas, gdy grupa zwiększa się wielokrotnie, a więc właściwie rozpływa się w szerszym znacznie od niej ruchu instrumentalnym. Takie zjawisko miało miejsce wówczas, gdy opozycja przedsierpniowa weszła w „Solidarność”.
Ekskluzywny charakter grup ekspresyjnych jest w działaniu społecznym poważną przeszkodą. Nie tylko utrudnia przyłączenie się nowym członkom, ale jeszcze odpycha ludzi, zraża ich swoją odrębnością, budzi podejrzenia o mafijność. Te właśnie zarzuty stale spotykały i spotykają środowisko komandoskie, korowskie i te, które się z nich rozwinęły. Środowisko to, co też jest bardziej ogólną prawidłowością, wzbogacało się o nowych ludzi, o całe grupy, a tym samym przekształcało się, przy okazji różnych wielkich wydarzeń: w kampanii związanej ze zdjęciem ze sceny Dziadów, w wydarzeniach marcowych, akcji związanej z interwencją wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, no i przede wszystkim w ruchu korowskim.
Grupy ekspresyjne mają natomiast niesłychaną siłę i trwałość. Nie mogą ich rozbić represje policyjne, procesy, więzienia, a nawet emigracja polityczna przez całe dziesięciolecia nie niszczy więzi. Tymczasem struktury formalne, choć otwarte, pozornie sprężyste i przystosowane do zadań przestają istnieć, gdy tylko policja dokona masowych aresztowań. Taki był właśnie los niesłychanie ciekawej organizacji „Ruch”, która powstała pod koniec 1968 roku, a policja zakończyła jej działalność na początku 1970[2]. Przy czym zakończyła tak skutecznie, że właśnie środowisko postkomandoskie musiało walczyć o ich uwolnienie z więzienia, opiekować się ich rodzinami i popularyzować w społeczeństwie wiedzę o nich. Siła grup ekspresyjnych w działaniu wiąże się nie tylko z odpornością na represję policyjną. Przede wszystkim polega ona na niesłychanej więzi, wpływie, jaki ma na uczestników. Dlatego w wychowaniu niezbędny jest ruch instrumentalny oparty na grupach ekspresyjnych, takich właśnie z właściwościami instrumentalnymi. I co więcej, kiedy mówimy o tym, że nowy ład trzeba najpierw tworzyć w swoich duszach i sercach, to czynić to mogą większe grupy ekspresyjne.
[1] Mirosław Sawicki (ur.1946) – w latach 2004 – 2005 minister edukacji.
[2] „Ruch” oficjalnie powstał w styczniu 1969 roku, jego najważniejsi działacze to m.in. Stefan Niesiołowski, Andrzej i Benedykt Czumowie, Emil Morgiewicz. Był organizacją antykomunistyczną, nie uznawał PRL za legalne państwo.
Fragment książki Autobiografia Jacka Kuronia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 05.09.2009 )
|
|
Autobiografia w odcinkach
|
|
Problem z Hausnerem jest taki, że pró...
"Dysponujemy wszystkimi środkami ...