> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Benek Tejkowski, czyli polityka i medycyna (odc. 27) |
|
|
Jacek Kuroń
|
|
12.09.2009 |
—
Tej jesieni wystrzeliła sprawa Benka Tejkowskiego. Wkrótce po naszym aresztowaniu w salonach opozycyjnej Warszawy zaczął bywać Karol Głogowski, adwokat z Łodzi, ten sam, który w 1956 roku był przewodniczącym Związku Młodzieży Demokratycznej. Skrajny legalista – dlatego później nie podpisał Listu 59 i nie wstąpił do KOR-u, co mu osobiście proponowałem. W czasach, o których mowa, uważał, że należy uznać legalność istnienia PRL-u i zabiegać, w sposób zgodny z prawem, o powstanie czwartej Rzeczypospolitej, demokratycznej i niepodległej, wyposażonej w broń atomową. Na co mu była ta broń i skąd zamierzał ją wziąć – nie wiem. Wokół Głogowskiego skupiło się wówczas kilka osób, różnej bardzo proweniencji. Ale łączyło ich, jak rozumiem, narodowe w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, podejście do polityki. Był tam Andrzej Mazur, raczej libertyn i liberał; Antek Zambrowski, syn Romana, czwartej osoby w Biurze Politycznym w czasach Bieruta i drugiej w czasach Ochaba. O Antku można by powiedzieć wszystko to, co mówiłem wcześniej o Witku Góreckim, z tym że chyba znacznie bardziej uzależniony był intelektualnie i emocjonalnie od swojego ojca. W rezultacie był dogmatycznym komunistą, potem rewizjonistą, a w czasie, o którym tu opowiadam, nagle nawrócił się na katolicyzm i zrobił ortodoksyjnym katolikiem, Polakiem-katolikiem. Wreszcie do grupy tej przyłączył się Benek Tejkowski i jacyś jego koledzy, którzy wkrótce, tak jak i on zresztą, zadeklarowali się jako faszyści.
Któregoś dnia, a było to chyba w listopadzie, przyszedł do mnie niesłychanie wzburzony Karol Głogowski. Powiedział, że idzie wprost od Tejkowskiego, który właśnie wrócił z przesłuchania w MSW.
– Benek wrócił jak opętany przez diabła – powiedział Głogowski. – Krzyczy, że Żydzi stanowią potężną mafię, która działa z premedytacją na zgubę Polski, i że jedynym ratunkiem dla nas jest generał Moczar.
Tejkowskiemu w MSW miano pokazać paszkwil, który napisał na niego pisarz, Żyd z pochodzenia, Szymon Szechter. Ten fakt tak nim wstrząsnął, że natychmiast przystąpił, jak mówił Głogowskiemu, do ruchu ocalenia narodowego generała Moczara. Głogowski próbował z nim dyskutować, ale nie dało rady.
Czy ta przemiana w Tejkowskim rzeczywiście nastąpiła z minuty na minutę? Są tacy, co twierdzą, że był on funkcjonariuszem SB jeszcze w czasach ruchu październikowego w Krakowie, gdzie odegrał bardzo ważną rolę. Miała tam wtedy miejsce taka afera: otóż Tejkowski prowadził pamiętnik, który Jerzy Urban charakteryzował następującą anegdotką. Opowiedziałem mu – mówił – parę rosyjskich i żydowskich dowcipów, a on w pamiętniku napisał, „konferencja z Urbanem na temat problematyki narodowościowej w ZSRR”. U Benka zrobiono rewizję, pamiętnik wpadł i później różni ludzie, w tym i Urban, mieli nieprzyjemności. Ja jednak nie wierzę, aby Tejkowski w tamtych czasach był agentem. Tak dobrze zamaskowany konfident miałby się dekonspirować bez żadnej potrzeby i ogłaszać publicznie, że przystępuje do Służby Bezpieczeństwa? On po prostu zwariował.
W naszym procesie po marcu 1968 Benek występował jako fałszywy świadek. To znaczy starał się w sposób wyraźnie przygotowany z prokuratorem Pietrasińskim wykazać, że Karol i ja jesteśmy syjonistycznymi agentami. Mimo największych wysiłków kłamstwa, które wygłaszał, nie brzmiały przekonywająco. Nie powiodła mu się wcześniej przygotowana, chyba na zlecenie przełożonych z MSW, prowokacja. We wczesnej fazie śledztwa zeznał, że słyszał, jak Zambrowski powiedział publicznie, iż w Polsce nie może rządzić żaden tępy Słowianin, potrzebny jest mądry Żyd.
Antka aresztowano pod zarzutem znieważenia narodu polskiego i ni z gruszki ni z pietruszki włączono do naszej sprawy. To by była dopiero gratka dla władz partyjno-państwowych, gdyby w naszym procesie na ławie oskarżonych zasiadał człowiek o nazwisku stalinowskiego dygnitarza i jeszcze na dodatek sądzony za takie słowa. Ale przedobrzyli. Benek powołał się na swego kolegę o zbliżonych poglądach, Ochalskiego, ten zaś do protokołu oświadczył, że nic takiego nie słyszał. Co więcej, od siebie już dodał, że zna Zambrowskiego i wie, że nic takiego on powiedzieć nie mógł. A w rozmowie ze mną oświadczył:
– Ja jestem antysemitą, ale to nie znaczy, abym miał kłamać i to jeszcze tak, aby wsadzać niewinnego do więzienia.
W tej sytuacji władze nie mogły już postawić Zambrowskiemu tego zarzutu i tym samym nie miało sensu włączenie go do naszej sprawy. Skazano go – w osobnym procesie – za obrazę narodu polskiego w wypowiedzi: „nowe przysłowie Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi”. Jest to, jak wiadomo, z tekstu Jana Kochanowskiego, który na szczęście dla siebie odpowiednio wcześniej umarł.
Już po Marcu Benek Tejkowski zmienił sobie imię na Bolesław i założył faszystowską partię „Światowid”, bardzo patriotyczną, która – jak wynika z wszystkich relacji – miała się od hitleryzmu różnić tylko tym, że była prawdziwie polska. A co jest już kompletną humoreską – było to ugrupowanie pogańskie. Jeden z jej teoretyków, Jacek Bajkowski, napisał w „Argumentach” tekst, w którym wywodził, że to Żydzi wymyślili chrześcijaństwo, bo chcieli rozłożyć swoich wrogów, ucząc ich, by miłowali nieprzyjaciół swoich, nadstawiali drugi policzek itd., itd. Fascynujący, przyznajmy, pomysł, Żydzi to wymyślili, a święty Paweł, uczeń rabinacki wysłany przez Sanhedryn, rozpowszechniał. Tejkowski z tymi swoimi poglądami i z tą swoją partią pracuje jako wykładowca w Wojskowej Akademii Technicznej. Interesujący jest ten związek choroby psychicznej z polityką w PRL-u.
Fragment książki Autobiografia Jacka Kuronia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.09.2009 )
|
|
Autobiografia w odcinkach
|
|
Problem z Hausnerem jest taki, że pró...
"Dysponujemy wszystkimi środkami ...