> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Adam Inspirator (odc. 25) Drukuj
Jacek Kuroń   
05.09.2009
Nie sposób opowiadając o komandosach pominąć roli, jaką dla tworzenia i działania tego środowiska odegrał Adam Michnik. Oszczędzę sobie różnych należnych mu przymiotników, będzie tu o nim coraz więcej, bo coraz większego znaczenia nabierała w moim życiu przyjaźń z tym niewątpliwie wielkim człowiekiem. Dziś świadczą o tej jego wielkości książki, które pisze w celach więzień PRL. Sam Adam wielką wagę przywiązuje do twórczości intelektualnej, czasem zdaje się, że dla niego żyć naprawdę to pisać eseje, artykuły, książki. Powszechnie też jest znana jego działalność polityczna. Mało kto jednak wie, że nawet gdyby Adam nie napisał nic, to i tak wielkość swoją wykazał już dawno w twórczej inspiracji. Czasem – jak w przypadku Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, komandosów, pisma „Krytyka” – wpadł na pomysł i odegrał zasadniczą rolę w jego realizacji. Najczęściej jednak wymyślił i znalazł właściwego człowieka, albo zgoła wymyślił pomysł dla kogoś, kto akurat takiego pomysłu potrzebował. Tak było z Towarzystwem Kursów Naukowych i z „Zapisem”, tak było z wieloma instytucjami i inicjatywami. Nie będę ich wymieniał, bo rozumiem, że różni ludzie dawno już zżyli się z myślą, że pomysł był ich. Wiem też, że Adam podsunął pomysł dzieł paru niemałego kalibru twórcom. Wymyślił też, że powinienem opowiadać tę historię, którą tu właśnie opowiadam.
Dla powstania i kształtowania się komandosów ten gejzer pomysłów małych, średnich, wielkich, jaki wciąż tryskał z głowy Adama, miał niesłychane znaczenie. Dla powstania i życia grupy wielość różnorodnych, atrakcyjnych zadań jest chyba najważniejsza. A jeśli jeszcze jest ich tyle że można wśród nich wybierać, to można powiedzieć, że jest już wszystko co trzeba.
Kiedyś Adaś powiedział mi, że wielkość ma zawsze swoją cenę. Zawsze trzeba za nią płacić – pewne cechy osobowości rozwijają się kosztem innych. Tak oczywiście musiało być i z samym Adamem. Myślę, że w toku tej historii będę musiał o jakichś jego słabościach opowiadać. Tu o jednej i to takiej, co do której wcale nie jestem pewien, czy nie jest właśnie jego siłą. Otóż, jak mówiłem, dla Adasia najważniejsza jest twórczość intelektualna i z tego względu szczególne znaczenie posiadają dla niego ludzie, którzy właśnie w tej dziedzinie się sprawdzili. Jak wynika choćby już z tego, co tu o nim opowiadałem, on sam sprawdzał się już wtedy na wiele różnych sposobów, ale przede wszystkim w zdobywaniu przyjaźni różnych uznanych wielkości. W owym czasie – Strzeleckiego , Pomiana, Brusa, Urbana, z tym ostatnim bywał w coctail barku w Bristolu i pijał harcerzyki – to jest wyborową z grapefruitem. To właśnie Urban załatwił Adasiowi – pod pseudonimem – stały felieton w „Życiu Gospodarczym”. Fakt, że on, student pierwszego roku, umiał zapracować na zażyłość z takimi ludźmi, świadczy o jego klasie. Korzystał z tych znajomości wiele intelektualnie, a jednocześnie te jego stale rozbudowywane kontakty były bardzo pożyteczne dla różnych naszych działań, tak wtedy, jak później w KOR-ze, jak i dziś. Nastawiał jednak w ten sposób komandosów na to właśnie środowisko, a nie na różne sieroty w akademikach. Adaś słynął jako uwodziciel, ale – jak mówiła Gaja – uwodził przede wszystkim intelektualistów. Myślę sobie, że energia, którą temu poświęcał, była jednak zbyt wielka. Przedziwne, ale jakby w tym naprawdę wielkim facecie, któremu czasem nawet zarzuca się zarozumialstwo, była niepewność, którą musiał chronić autorytetami. Gdybym miał krytykować Adasiowe piśmiennictwo, to powiedziałbym, że odnajduję w nim czasem tę samą niepewność, potrzebę autorytetu. Przywołuje on różnych wielkich i komentuje ich nawet wtedy, kiedy myśl jest jego, a pokrewieństwo, na które się powołuje, mocno naciągnięte. No i każdy sąd obwarowuje, jakże słusznie, tyloma zastrzeżeniami, że tylko życzliwi i niechętni odczytują prawdziwą ostrość jego myśli. Pozostali zapamiętują, że było ładne.
Skąd u Adama aż taka potrzeba autorytetu? Jego rodzice, przedwojenni komuniści, po wojnie zachowywali się bardzo przyzwoicie. Zwłaszcza ojciec, pan Ozjasz Szechter, przed wojną członek Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, a po wojnie właściwie nikt – redaktor w „Książce i Wiedzy”. Niezależnie jednak od tego, jak wiele rodzice jego rozumieli, byli oni wciąż komunistami, kiedy Adam, jako mały w gruncie rzeczy chłopiec, zbuntował się przeciwko komunizmowi. Już tak wcześnie umiał więc wystąpić przeciw autorytetom. Może wobec tego widzę jako słabość to, co jest słuszne, i to ja jestem niesłuszny? Niedawno Adam powiedział mi, że ja jestem niedoceniony, a to dlatego, że nie mam i nie uznaję mistrzów. W tym, co piszę, jeśli przywołuję uczonych poprzedników, to tylko dla zilustrowania swojej myśli. Może więc to on ma rację?

kuron_okladka_s.jpg Fragment książki Autobiografia Jacka Kuronia.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 16.74939 Seconds