Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
W sobotę 9 maja, ulicami Poznania przemaszerowała demonstracja w obronie legendarnego skłotu, mieszczącego się przy ul. Puławskiej. Z okazji wystąpienia, Kolektyw Rozbrat opublikował „Gazetę Demonstracyjną”, której otwierający artykuł nosi tytuł „Poznań nie jest firmą”. I to właśnie w owym tytule zawarte zostało kluczowe zagadnienie, dlaczego ośrodek Rozbrat i podobne mu miejsca w innych miastach Polski (Warszawie, Wrocławiu) stanowią ważne bazy społecznej mobilizacji. Dzieje się tak, ponieważ są alternatywnymi ośrodkami, które przeciwstawiają się polityce gentryfikcji (komercjalizowania kolejnych sektorów miejskich kosztem ich publicznej dostępności i pełnienia niekomercyjnych funkcji), która stanowi dominujący model regulowania miejskiej przestrzeni przez lokalne władze. Samorządy miejskie zaczynają być rzecznikami korporacji i deweloperów, pomijając zapotrzebowanie społeczne i głos mieszkańców. Najczęściej komercjalizacja odbywa się w miejscach niezapalnych społecznie i bez przeszkód przekształca się plan zagospodarowania miejskiej przestrzeni w zgodzie z zapotrzebowaniem inwestorów i deweloperów. Gorzej, gdy operacja ta dotyczy terenów, na którym znajdują się takie miejsca jak Rozbrat. Wówczas cała polityka miejska ujawnia swoją bezwzględność, brak dbałości o mieszkańców i arogancję w pomijaniu demokratycznych procedur podejmowania decyzji, co do kształtu wspólnego życia.
Bank, będący właścicielem działki, która w 1994 roku została zasiedlona przez członków Kolektywu i od 15 lat stanowi centrum kulturalne, edukacyjne, dyskusyjne, a nade wszystko miejsce mieszkalne, zdecydował o zlicytowaniu terenu, a w konsekwencji o eksmisji zajmujących mieszczące się na nim budynki. Równolegle Miejska Pracownia Urbanistyczna w Poznaniu przedstawiła plan zagospodarowania przestrzennego Sołacza (dzielnicy, w której znajduje się Rozbrat), gdzie w miejscu placówki przewidziano osiedle luksusowych willi. Dla porządku dodajmy, że na planach miejskich nie istnieją zaznaczone zabudowania, w których od półtorej dekady mieszkają ludzie, odbywają się setki kulturalnych wydarzeń, koncertów, paneli, prezentacji, gdzie działa wydawnictwo, centrum ruchu anarchistycznego i związek zawodowy. Mieszkańcy skłotu i działacze Kolektywu Rozbrat nie są traktowani jak obywatele miasta Poznania, zapewne dlatego, że zgodnie z przedstawionymi planami nie istnieją. Problem w tym, że istnieją. I to po wielokroć. Istnieją, boleśnie obnażając tendencję samorządów do traktowania miast jak firm, które muszą przynosić zyski kosztem komfortu, poczucia godności i partycypacji w zbiorowym życiu miasta jego mieszkańców. Prezydenci zmieniają się w prezesów, budżet miejski naśladuje poetykę biznesplanu, a obywatele, to zło konieczne, które niestety trzeba tolerować. Kolektyw Rozbrat poprzez swój upór w obronie przeciw likwidacji staje na straży poważnego traktowania każdego obywatela jako dysponenta przestrzeni, którą zamieszkuje, a zarazem suwerena władzy, wyłonionej w demokratycznych wyborach.
Jeśli dojdzie do zapowiadanej licytacji, w konsekwencji której uda się wyeksmitować Rozbrat z ulicy Puławskiej w Poznaniu, miasto zyska atrakcyjną działkę pod inwestycje, dające przychód najbogatszej warstwie społecznej kosztem niezamożnych mieszkańców, pragnących szerzyć edukację obywatelską, kulturę niezależną i model życia odmienny od konsumpcyjnej utopii. Pozbawi zarazem miejsc mieszkalnych ludzi na stałe zasiedlających skłot, a także bazy dla działalności społecznej, związkowej i kulturalnej, którą prowadzi Kolektyw i współpracujące z nim organizacje.
Spór o Rozbrat jest sporem o model współistnienia mieszkańców w ośrodkach miejskich, charakteru miast oraz zagadnienia wpływu obywateli na kierunek rozwoju samorządów. Apelujemy do wszystkich, którzy są przeciwnikami polityki gentryfikacji, komercjalizacji publicznych przestrzeni miejskich i konstruowania lokalnych ośrodków na wzór firm, pomijających niekomercyjne potrzeby obywateli, by zabrali głos w tym sporze i opowiedzieli się po stronie prawa Rozbratu do istnienia w miejscu, które zasiedla od 15 lat.
Rozbrat musi tam zostać!
Wszelkie informacje dotyczące zmieniającej się sytuacji skłotu znajdują się na stronie internetowej www.rozbrat.org.
—
Przedstawiamy fotorelację z demonstracji przeciwko likwidacji skłotu Rozbrat, ktora odbyła się 9
maja 2009 w Poznaniu. Wzięli w niej udział członkowie Federacji
Anarchistycznej, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa
Pracownicza, Teatru Ósmego Dnia, Stowarzyszenia „My, Poznaniacy”,
Stowarzyszenia Ekologicznego Marlewo, Lewicowej Alternatywnej,
Stowarzyszenia Pomocy Eksmisyjnej, Zielonych 2004, Wolnego Związku
Zawodowego „Sierpień 80”, a także przedstawiciele berlińskich środowisk
autonomicznych oraz polskich i zagranicznych skłotów. Do akcji w
obronie Rozbratu przyłączyła się też Krytyka Polityczna.
Zdjęcia: Marietta Radomska.
Czytaj też:relacja na stronie Rozbratu.
Komentator internetowy w randze chło...
jest osnowa ale gdzie wątek?