> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Quo vadis szkoło? - relacja Drukuj
Sroka   
30.05.2006
Na początku prowadzące debatę – Katarzyna Barańska i Magdalena Szaniawska (studentki ISNS UW) odczytały oświadczenie Marka Edelmana (spisane w trakcie rozmowy telefonicznej). Nominacja Romana Giertycha, który głosi skrajny nacjonalizm i dzieli polskie społeczeństwo, to „błąd rządu solidarnościowego” - mówił Edelman. „Solidarność była dla wszystkich. Polska jest dla wszystkich. Trzeba pokonać politykę nienawiści Giertycha”. Edelman wezwał do protestów: „trzeba wychodzić na ulice, krzyczeć”.

Następnie kolejno zabierali głos zaproszeni goście, odpowiadając na pytania moderatorek.

Profesor Szymon Rudnicki, historyk, przedstawił przedwojenne dzieje Młodzieży Wszechpolskiej. Prof. Rudnicki przypomniał, że metody stosowane przez Młodzież Wszechpolską z czasem się radykalizowały, by dojść do takich form jak organizowanie na uczelniach „dni bez Ukraińca”, „dni bez Żyda”, przeforsowania getta ławkowego i wreszcie w 1939 roku zamordowania trzech Żydów na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie.

Profesor Jerzy Jedlicki, historyk idei, mówił, czym jest nacjonalizm. Wyróżnił sześć jego cech: 1. restrykcyjne pojęcie wspólnoty (to nacjonalista decyduje, kto do wspólnoty należy, a kto nie); 2. celem jest naród homogeniczny; 3. dążenie do wielkości (powiększania terytorium, liczby ludności, „wzrostu duchowego”); 4. etyka narodowego egoizmu (naród jako cel uświęca środki); 5. traktowanie wrogów jako odwiecznych z natury; 6. naród ma pochłonąć całą osobowość jednostek należących do niego (naród jest ważniejszy niż wspólnota wyznaniowa, choć w Polsce wykształcił się nurt nacjonalizmu zrównujący te dwie wspólnoty – Polak-katolik).

Sławomir Broniarz, prezes ZNP, odpowiadał na pytanie, czy ministerstwo edukacji może mieć rzeczywiście wpływ na to, co dzieje się w szkołach, na relacje uczeń-nauczyciel. Broniarz uznał, że dzisiejsza młodzież jest w stanie oprzeć się tendencjom, jakie mogą iść za nominacją Giertycha: „Dziś jest inna rzeczywistość i inna młodzież – mniej podatna na zniewolenie umysłu”. O czym świadczy choćby obecność młodych ludzi na tej dyskusji i na manifestacjach. Broniarz obawia się jednak wykształcenia się postaw konformistycznych, szczególnie wśród nauczycieli w małych środowiskach (dla nich bowiem podstawową wartością jest praca, utrzymanie się na stanowisku).
Prezes ZNP wymienił też instrumenty, za pomocą których ministerstwo może wpływać na sytuację w szkołach: podręczniki, które są dopuszczane do użytku przez ministra; lista lektur; dobór ekspertów i rzeczoznawców recenzujących podręczniki i programy szkolne; kuratorzy i nadzór nad jednostkami oświatowymi.

Kamil Skowroński, tegoroczny maturzysta z LO im. Cervantesa, mówił, że uczniowie na obecną sytuację reagują bardzo różnie, a najczęściej wcale. Nie zgodził się z wezwaniem Marka Edelmana, by „wychodzić na ulice i krzyczeć”: „Trzeba zaproponować alternatywę”.

Dr hab. Magdalena Środa, filozofka, stwierdziła, że przede wszystkim powinniśmy sobie odpowiedzieć, co naprawdę złego może zrobić minister i czego nie może. I co złego może zrobić Narodowy Instytut Wychowania. Zdaniem dr Środy niewiele, szkoda tylko, że pochłonie tak dużo pieniędzy – 100 zatrudnionych pracowników, z których każdy ma zarabiać nie mniej niż 5400 zł – tymczasem „cel merytoryczny”, jaki ma realizować NIW to wychowywanie do „dobra, piękna i prawdy”. W dodatku twórcy Instytutu „w sposób kłamliwy powołują się na podobne instytucje w innych krajach, np. we Francji”. Tymczasem tam tego rodzaju instytuty mają wychowywać kosmopolitów, zdobywać pieniądze na stypendia dla młodzieży, organizować jej czas wolny itp.
Dr Środa zwróciła uwagę, że jeżeli na nominację Giertycha młodzież reaguje przede wszystkim śmiechem, to znaczy, że nie ma realnego strachu, że niewiele się zmieniło.
Jak na razie nic nie zmieniło się też w programach szkolnych, szczególnie że już są one bardzo konserwatywne. Podstawy programowe w polskich szkołach są „rodzinocentryczne”. Podstawową kategorią jest ojczyzna, a nie np. obywatelstwo. Słowo tolerancja pojawia się w tych podstawach raz – w programie do języka angielskiego.
„Patriotyzm to emocja. Uczenie patriotyzmu jest dla mnie niezrozumiałe – mówiła dr Środa. - Jeśli się kocha, to się kocha”. Dla Polaków trudniejsze niż patriotyzm są kwestie obywatelstwa. W programach patriotyzm powinno się zamienić na „zestaw małych cnót”, np. związanych z przedsiębiorczością. „Wolałabym, żeby szkoła w sposób kompetentny uczyła, a nie wychowywała”.
Za rzecz najgroźniejszą dla władzy Środa uznała budowanie zrębów społeczeństwa obywatelskiego, różnych form oporu”. Władza ma wówczas poczucie, że „jest nie tylko wyśmiewana, ale kontrolowana”.

Jaka powinna być reakcja społeczeństwa obywatelskiego na obecną sytuację? - zapytały moderatorki prof. Wiktora Osiatyńskiego, konstytucjonalistę. Nie można stawiać wymagań politycznych (ktoś na górze ma coś zmienić). Jest za to dużo innej roboty – odpowiedział prawnik i wymienił:
Nie ma standardów, co może, a czego nie może minister, kurator, nauczyciel – to powinni ustalić uczniowie i studenci. „Trzeba zbadać kryteria oceny stopnia zagrożenia”.
W tym roku nastąpi zmiana wielu dyrektorów szkół (kończą im się kadencje). Trzeba opracować kryteria monitorowania tej zmiany.
Trzeba też określić, jakie są granice dopuszczalnego kompromisu dla ucznia i nauczyciela.
Trzeba robić latający uniwersytet, przedstawiać publicznie materiały, podręczniki, lektury, które zostały usunięte przez ministerstwo z programów szkolnych.
„Dotąd – także w instytucjach społeczeństwa obywatelskiego – koncentrowaliśmy się na działaniach państwa. Zaniechaliśmy budowy niezależnych instytucji – mówił prof. Osiatyński. - Radio Maryja jest fenomenalną instytucją społeczeństwa obywatelskiego. My mieliśmy dostęp do Polskiego Radia, więc nie musieliśmy nic budować. Student, który chce działać, ma teraz więcej ofert z prawej strony niż z centrum”.
Na słowa „Nam ktoś podpieprzył te państwo, nie?” sala zareagowała oklaskami. Osiatyński stwierdził, że nie widzi powodów, żebyśmy się mieli wykrwawiać dla tych, którzy wygrają przyszłe wybory. Jego zdaniem trzeba budować społeczeństwo poza strukturami państwa.
Radził studentom, by organizowali konkursy dla uczniów na esej o pluralizmie, tolerancji itp.

„Czuję chęć działania wśród ludzi, którzy skorzystali na przemianach w Polsce, którzy dotąd nie czuli się zobowiązani do działania” – mówiła Justyna Dziewota-Jabłońska, współorganizatorka warszawskiej manifestacji z 9 maja. „Teraz ci ludzie chcą coś robić, zareagować przeciwko językowi nienawiści”.

Filip Ilkowski z Pracowniczej Demokracji i Inicjatywy Stop Wojnie, politolog, stwierdził, że jesteśmy obecnie w szczególnie ważnym momencie.
Po pierwsze dlatego, że została przekroczona pewna granica: Młodzież Wszechpolska została uznana za część politycznego establishmentu. Dodał jednak, że skrajna prawica nie jest w Polsce bardzo silna, Kaczyński nie chciał LPR w rządzie, ale musiał. „Kiedy Giertych dostał tekę ministra, LPR była w sondażach poniżej progu wyborczego”.
Po drugie mamy do czynienia z największymi protestami studenckimi od 1989 roku.
Ilkowski zauważył też, że Giertych jest bardzo defensywny w swoich działaniach, a cały rząd jest słaby i niespójny. „Jeśli będą duże protesty, możemy się go pozbyć z rządu. Roman Giertych nie tylko musi odejść, ale i może odejść”.
Jednak samo odejście Giertycha nie rozwiąże problemu. „Jeśli zachowamy ten model gospodarczy, nic się nie zmieni nawet po odejściu skrajnej prawicy” - zakończył Ilkowski.

Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.53503 Seconds