> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pielęgniarki wróciły do Warszawy |
|
|
ASz
|
|
21.08.2007 |
O co walczą pielęgniarki?
Walczymy o to, żeby nie zabrano nam podwyżek przyznanych w 2006 roku. Dziwne? Dla nas też! Niestety, taka jest prawda, którą zrozumiesz po zapoznaniu się z tą ulotką.
Walczymy także o kilka koniecznych systemowych zmian, które umożliwią właściwą wycenę naszej pracy i zagwarantują wzrost naszych zarobków. Pacjenci już teraz boleśnie doświadczają skutków niedoceniania pracy pielęgniarek i lekarzy. A co będzie za rok, za dwa, za pięć lat?
Czy w Polsce może zabraknąć pielęgniarek?
Tak. Eksperci oceniają, że w polskich szpitalach i przychodniach jest dziś wolnych 3,5 tys. etatów dla pielęgniarek i położnych.
Już dziś średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosi 40 lat. Oznacza to, że coraz mniej młodych ludzi wybiera ten zawód. Trudno im się dziwić. Aby zostać pielęgniarką, należy ukończyć minimum studia licencjackie na Akademii Medycznej. Wykonywanie zawodu wymaga drogich i czasochłonnych dodatkowych szkoleń, za które zwykle płacimy z własnej kieszeni. Podnoszenie kwalifikacji wcale nie poprawia naszych marnych zarobków. Kosztem bytu własnych rodzin, nierzadko zdrowia, zaciągając pożyczki i kredyty kształcimy się po to, żeby pracować za niskie pensje. Aż ok. 10 % pielęgniarek wyjechało do pracy za granicę albo szykuje się do wyjazdu.
Wyobraźmy sobie taki szpital: widzimy sale z łóżkami i sprzęt medyczny, pochowane po magazynach lekarstwa. Nie ma tylko ludzi. Nie ma nikogo, kto robi operacje, podaje kroplówki, dezynfekuje narzędzia, robi analizy. To nonsens, ale tak właśnie widzi polskie szpitale Narodowy Fundusz Zdrowia.
Co to jest NFZ?
Narodowy Fundusz Zdrowia to rodzaj banku, trzymającego monopol na rozdzielanie pieniędzy, przekazywanych z budżetu państwa, a zebranych z tak zwanej składki zdrowotnej, czyli części podatku, jaki wszyscy płacimy. Naszym zdaniem NFZ działa wadliwie. Rozdzielając pieniądze, nie uwzględnia rzeczywistych kosztów ludzkiej pracy. To trochę tak, jakby w rachunku za remont albo naprawę samochodu nie było pozycji „robocizna”.
Z winy NFZ-tu szpitale popadają w długi, bo po prostu dostają za mało pieniędzy. Niektóre placówki są niedoszacowane, inne - przeszacowane. Nie można z tym walczyć, bo NFZ trzyma monopol. Albo dyrektor szpitala podpisuje kontrakt na warunkach NFZ-tu, albo nie podpisuje go wcale.
Dlaczego pielęgniarki nie dostają podwyżek, nawet jeśli szpital dostaje więcej pieniędzy z NFZ?
Narodowy Fundusz Zdrowia, podpisując kontrakt z dyrektorem danego szpitala, przekazuje pieniądze na tak zwane świadczenia zdrowotne, np. operację wyrostka czy leczenie zapalenie płuc. Przekazane środki finansowe muszą pokryć koszty: badań diagnozy, operacji, koszty leżenia w szpitalu, bandaży, kroplówek, lekarstw itd. A także koszty pracy ludzi: lekarzy, pielęgniarek, laborantek, salowych, pracowników pralni, kuchni i laboratorium. W końcu – koszty stałe szpitala: prądu, dzierżawy itp.
Ponieważ świadczenia zwykle wyceniane są za nisko, brakuje pieniędzy. Szpital zadłuża się, bo dostaje za mało z NFZ-tu. Na czym najczęściej się oszczędza? Na płacach.
Co można zrobić?
Związki zawodowe uważają, że płace pracowników ochrony zdrowia należy wyodrębnić i naznaczyć tak, aby ludzie mieli gwarancje, że pieniądze te trafią do nich. Nazywa się to „drugą ścieżką finansowania”. O to walczymy.
Co nam obiecał Rząd?
Idąc do wyborów, PiS obiecywał naprawę systemu ochrony zdrowia. Nic dziwnego, że domagałyśmy się od nowej władzy rozwiązania naszych palących problemów.
Po demonstracjach i protestach pracowników ochrony zdrowia w czerwcu 2006 obiecano nam, że w roku 2007 otrzymamy 30% podwyżki, w 2008 - 15% i w roku 2009 również 15%. Taki zaplanowany wzrost płac nazywamy „systemem kroczących podwyżek”. Nadal walczymy o to, żeby ten obiecany system rzeczywiście zapewnić pracownikom ochrony zdrowia.
Początkiem pozytywnych zmian miała być ustawa z 22 lipca 2006 (nazywana potocznie „wedlowską”). Owszem, gwarantowała ona pierwszy wzrost płac (30%), ale tylko na 15 miesięcy – od 1 października do 31 grudnia 2007.
A teraz realia:
W niektórych szpitalach dyrektorzy zaczęli doliczać tę podwyżkę do pensji zasadniczej, czyli prawidłowo, ale w innych szpitalach – potraktowali te pieniądze jako dodatkowy składnik wynagrodzenia. Pielęgniarki w wielu szpitalach wcale nie otrzymały 30% procent podwyżki! Przeciętnie indywidualne podwyżki wahały się między 17 a 29%, czyli od 200 do 800 złotych brutto. Tak zwane 30% podwyżki trafiło do naszych kieszeni, ale tylko na 15 miesięcy. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że od 1 stycznia 2008 roku pielęgniarki zostaną pozbawione tej raz otrzymanej podwyżki i wrócą do zarobków z roku 2006.
Dlaczego?
Pod koniec maja 2007 roku dowiedzieliśmy się, że 15% podwyżki nie będzie. Ani w roku 2008, ani w 2009. Potwierdził to wicepremier Przemysław Gosiewski. Obiecanych podwyżek nie będzie. Dlaczego? Bo nie. Innej argumentacji nie poznałyśmy.
19 czerwca zorganizowałyśmy wielką manifestację w Warszawie. Czułyśmy się oszukane i okradzione przez rząd z obiecanych pieniędzy. Demonstracja przerodziła się w Białe Miasteczko – wielki, spontanicznie zorganizowany protest pod Kancelaria Premiera trwający od 19 czerwca do 15 lipca 2007. Jednak 10 lipca strona rządowa i tak przerwała prowadzone z nami negocjacje. Powód? Pracownicy Ministerstwa Zdrowia udali się na wakacje.
Co dalej?
To, że zniknęło Białe Miasteczko, nie oznacza, że porzuciłyśmy naszą walkę. Ona musi trwać, bo wciąż istnieją nasze palące problemy.
Gdy trwało Białe Miasteczko, strona rządowa przygotowała kolejny projekt ustawy, mającej rzekomo gwarantować poprawę płac w ochronie zdrowia i przedstawiła go do negocjacji stronie społecznej, czyli nam – związkom zawodowym i samorządom zawodów medycznych. Projektu – pełnego błędów i sprzeczności - nie zaakceptowaliśmy, bo wiemy, choćby na podstawie problemów z ustawą „wedlowską”, że źle skonstruowana ustawa obróci się przeciwko pracownikom. Czy co roku będziemy musiały organizować protesty, demonstracje, okupacje i głodówki, bo luki prawne i prowizoryczność rozwiązań narażą nas kolejne „nie, bo nie”?
Wbrew naszym merytorycznym opiniom, projekt ustawy został skierowany do Sejmu. Niech zatem parlamentarzyści pokażą, czy potrafią wsłuchać się w głos pracowników ochrony zdrowia. Rząd tego nie potrafił.
Będziemy was, panie i panowie politycy, ze wszystkiego rozliczać w najbliższych wyborach!
Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych
Zarząd Krajowy z siedzibą w Warszawie
ul. Starościńska 1B lok. 16
02-516 Warszawa
http://ozzpip.nazwa.pl/
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, musisz mieć włączony Javascript, by go zobaczyć
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 21.08.2007 )
|
|
|
|
Komentator internetowy w randze chło...
jest osnowa ale gdzie wątek?