> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Perspektywy lewicy w Polsce Drukuj
Dominiak, Hebda, Gołębski, Kalita, Matuszewska, Rzepecki, Siła-Nowicki, Syska, Szewrański   
06.02.2008
Od kilku tygodni trwa w mediach ożywiona dyskusja o kryzysie lewicy parlamentarnej w Polsce. Jednocześnie pojawiają się prasowe spekulacje na temat ewentualnej konsolidacji organizacyjnej partii współtworzących koalicję Lewica i Demokraci. Wspomniane okoliczności skłoniły nas do przedstawienia własnych poglądów na temat obecnej sytuacji i perspektyw lewicy w Polsce. Jesteśmy reprezentantami pokolenia, które polityczną aktywność rozpoczęło po 1989 roku. Jednak nie metryki są głównym spoiwem naszego środowiska. Choć reprezentujemy różne partie SLD, SdPl, UP łączy nas wspólna diagnoza kryzysu lewicy oraz wizja tego, jaka lewica jest w naszym kraju potrzebna.

CZY POLACY MOGĄ BYĆ LEWICOWI?

Gdy zapytać Polaków o takie sprawy, jak rola państwa w gospodarce, dostęp do bezpłatnej edukacji i służby zdrowia, udział Kościoła w życiu politycznym czy dopuszczalność przerywania ciąży, okazuje się, że w naszym kraju istnieje spory, wciąż niezaktywizowany, elektorat lewicowy. Utrwalony w debacie publicznej ostatniego piętnastolecia fałszywy sens pojęcia „lewica” i jego utożsamianie z systemem politycznym PRL, a także fiasko rządów SLD spowodowały, że ów potencjalny elektorat deklaruje, że nie ma jasno sprecyzowanych poglądów, a w najlepszym razie określa się mianem „centrum”.

Formacja Lewica i Demokraci ciągle tkwi w sposobie myślenia z lat 90., kiedy powszechnie wierzono, że niezależnie od tego, czy się jest na lewicy czy na prawicy, należy popierać politykę liberalizacji ekonomicznej (obniżanie podatków, prywatyzacja, wprowadzanie wolnego rynku we wszystkie strefy życia publicznego, dbanie o interesy przedsiębiorców i lekceważenie interesu pracowników i związków zawodowych – traktowanych jako przeżytek z byłej epoki), a pozostałe sprawy traktować jako zastępcze lub doraźne konflikty. W tym także sprawy neutralności światopoglądowej państwa, praw kobiet, praw mniejszości, ekologie. Lewicowość miała być sygnalizowana jedynie obroną życiorysów ludzi poprzedniego systemu. Tak powstał miała uprawomocnić istnienie SLD w nowych czasach demokracji liberalnej i transformacji ustrojowej po 1989 roku.
Wszystko to zgodnie z ideą konsensusu traktowanego jako wartość najwyższa, często jednak oznaczało dla lewicy podporządkowanie się obcym ideom liberalizmu ekonomicznego i konserwatyzmu światopoglądowego. Do dziś politycy LiD nie potrafią bronić wartości lewicowych w sprawach gospodarczych i światopoglądowych w sposób przemyślany, zdecydowany i konsekwentny. Podążamy siłą inercji po latach 90.

DEMOKRACJA TO KONFLIKT. PO KTÓREJ STRONIE STANIE LiD?

Jakiekolwiek środowiska, odwołujące się na serio do lewicowej tradycji i mające ambicje trwałego zakorzenienia w polskim społeczeństwie autentycznej formacji socjaldemokratycznej, muszą sobie wziąć do serca słowa Chantal Mouffe, jednej z najważniejszych intelektualistek lewicowych na świecie: „pogodzeniu się lewicy ze znacząca rolą pluralizmu i instytucji liberalno-demokratycznych towarzyszyło błędne przekonanie, że oznacza to rezygnację z jakiejkolwiek próby zaproponowania alternatywy dla obecnego hegemonicznego konsensu. Stąd wzięła się sakralizacja konsensu, zatarcie rozróżnienia lewica/prawica i pragnienie większości partii lewicowych, by ulokować się w centrum. Oznacza to jednak niezrozumienie istoty rzeczy, nie tylko gdy chodzi o konflikt jako najbardziej podstawową realność życia społecznego, lecz również jego integrującą rolę w nowoczesnej demokracji. Sprawnie funkcjonująca demokracja wymaga konfrontacji demokratycznych stanowisk politycznych, a w tym celu konieczna jest autentyczna debata na temat dostępnych alternatyw. Konieczny jest konsens dotyczący podstawowych instytucji demokracji.
Zawsze jednak będzie istniał spór dotyczący wdrażania sprawiedliwości społecznej w obrębie tych instytucji. Naszym zdaniem konsolidacji ładu demokratycznego sprzyjać może jedynie ukształtowanie się podziałów politycznych zgodne z realnie istniejącymi konfliktami społecznymi. W takim demokratycznym podziale lewica jest w sporze ze zwolennikami neoliberalizmu i konserwatyzmu światopoglądowego.

Od 2005 roku mainstreamowi komentatorzy i publicyści lansują tezę, że jesteśmy świadkami ostrego konfliktu politycznego, którego stronami są PiS oraz PO. Nie dostrzegają jednak, że podział ten ma się nijak do realnie istniejących konfliktów społecznych. Jeśli LiD chce stać się poważną i rzeczywiście lewicową formacją (czego chcą niżej podpisani), musi wprowadzić do debaty publicznej tematy, które były w niej dotychczas nieobecne. Kapitał ma swoich rzeczników w wielu wpływowych środowiskach, partiach i mediach. Świat pracy, odzierany z kolejnych zdobyczy socjalnych, czeka na swojego politycznego reprezentanta.

PRZYPOMINAMY, ŻE RZĄDZI PO

LiD musi przedstawić programową alternatywę dla neoliberalnych działań nowego rządu. Dla nowoczesnej lewicy podstawowym kryterium oceny polityki gospodarczej powinien stać się poziom jakości życia, a nie poziom PKB. Inspiracją może być model skandynawski, w którym wysokim podatkom, rozbudowanym zabezpieczeniom socjalnym i silnym związkom zawodowym towarzyszy dynamiczny rozwój konkurencyjnej gospodarki, niskie bezrobocie i brak korupcji. To kraje skandynawskie przewodzą rozmaitym rankingom, gdzie oceniana jest zarówno konkurencyjność oraz warunki inwestowania kapitału, jak i jakość życia obywateli (m.in. poziom powszechnej edukacji, dostępność opieki medycznej). Na próżno szukać w czołówce tych zestawień Irlandii.

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej nadszedł czas, aby Europa weszła do Polski. Prawo do przerywania ciąży, upominanie się o prawa mniejszości seksualnych czy rozdział Kościoła od państwa to nie są postulaty z programu radykałów, ale powszechnie akceptowane w Europie standardy. Ich jedynym rzecznikiem w naszym kraju może być tylko lewica, bo trudno sobie chyba wyobrazić Stefana Niesiołowskiego czy Julię Piterę na Marszu Równości.

Jednak czytając wypowiedzi i obserwując działania liderów LiD można odnieść wrażenie, że ich głównym przeciwnikiem jest PiS. Naszym zdaniem głównym adwersarzem lewicy jest rządząca dziś formacja konserwatywno - liberalna. Trzeba bowiem pamiętać, że sukces formacji braci Kaczyńskich sprzed dwóch lat wynikał z braku lewicowej alternatywy wobec neoliberalnego modelu transformacji. Lewica może skutecznie marginalizować prawicowych populistów tylko poprzez wyrazistą i wiarygodną opozycyjność wobec gabinetu Donalda Tuska.

PROBLEM LiD: DEFICYT WIARYGODNOŚCI

LiD nie będzie jednak w stanie przeprowadzić społecznej mobilizacji na rzecz egalitarnych i emancypacyjnych projektów bez wiarygodnych kadr. Trudno będzie ludziom uwierzyć w szczere intencje polityków, którzy jeszcze niedawno prezentowali konformistyczną postawę w sprawach światopoglądowych i klaskali Leszkowi Millerowi, gdy ten zachwalał podatek liniowy. Dlatego formuła LiD musi pozostać otwarta na nowe, ideowe środowiska, które dziś pozostają poza partyjną polityką. W Polsce można bowiem dostrzec, że słabnięciu lewicy na arenie parlamentarno - rządowej towarzyszy ofensywa nowej lewicy w sferze intelektualno - kulturowej. W teatrze, na rynku wydawniczym, w publicystyce czy na uczelniach dyskurs lewicowy skutecznie przełamuje dotychczasową hegemonię prawicy. Świadczy o tym choćby rosnąca popularność i siła lewicowego środowiska „Krytyki Politycznej”. Czy liderzy LiD dostrzegają ten trend? Czy wiedzą jak go wykorzystać? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne: widz sztuk Demirskiego, czytelnik „Krytyki Politycznej”; czy publicystyki Żakowskiego nie zostanie skutecznie skuszony do podjęcia aktywności politycznej przez partyjnych baronów.

Lewica musi pamiętać, że to nierówności społeczne i związane z nimi frustracje są przyczyną akceptacji autorytaryzmu, ksenofobii i nietolerancji przez wielu Polaków. Systemowe przeciwdziałanie nadmiernym nierównościom i zapewnienie jak najszerszego dostępu do usług publicznych to sposób na budowanie prawdziwie obywatelskiego społeczeństwa, które akceptuje reguły liberalnej demokracji. Ludzi żyjących w poczuciu bezpieczeństwa socjalnego o wiele trudniej straszyć wyimaginowanymi zagrożeniami (agenci, mniejszości narodowe, homoseksualiści) i przekonać do ograniczenia wolności w imię walki z nimi. Kto tego nie rozumie, ten nie wyciągnął żadnych wniosków z historii polskiej transformacji, a zwłaszcza jej ostatnich dwóch lat. Odrobienie tej lekcji jest koniecznym zadaniem przed jakąkolwiek próbą projektowania lewicy w Polsce.


Bartosz Dominiak (wiceprzewodniczący SdPl), Artur Hebda (wiceprzewodniczący SLD), Przemysław Gołębski (członek zarządu SdPl), Tomasz Kalita (szef Biura Programowego SLD), Katarzyna Matuszewska (sekretarz ds. międzynarodowych UP), Marcin Rzepecki (członek Zarządu SdPl), Piotr Siła-Nowicki (sekretarz generalny Unii Pracy), Michał Syska (wiceprzewodniczący SdPl) i Szymon Szewrański (członek Zarządu SdPl).


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.02.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.59714 Seconds