> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
O ludzkie oblicza kapitalizmu Drukuj
Przemysław Sadura   
18.05.2005
Alterglobaliści zagościli w murach Szkoły Głównej Handlowej. Wprawdzie nie na długo, bo tylko na kilka godzin, ale kropla drąży skałę. W czwartek 12 maja br. w Auli Głównej SGH odbyła się konferencja „Oblicza kapitalizmu”.
Spotkanie było podzielone na trzy panele poświęcone: pomocy krajom rozwijającym się, perspektywom państwa opiekuńczego w Polsce oraz alternatywnym wobec kapitalizmu programom rozwoju. We wszystkich spotkaniach udział wzięli eksperci zaproszeni przez International Politics Working Group AEGEE Warszawa i Bank Światowy – pomysłodawców imprezy. Posługując się językiem organizatorów przedsięwzięcia grupą docelową projektu byli studenci i potencjalnie licealiści ostatnich klas. Dzięki dyskusjom słuchacze mieli poznać opinie ekspertów i wymienić zdania na temat funkcjonowania współczesnej gospodarki rynkowej. Pomysł konferencji był bardzo dobry. W końcu kształt współczesnego kapitalizmu, niezależnie od stopnia sympatii, jaką się darzy wolny rynek, to temat aktualny i dotyczący nas wszystkich. Rozmawiać o kapitalizmie warto zawsze i wszędzie (nie tylko w Le Madame), a ponieważ na nadmiar merytorycznej dyskusji na ten temat raczej nie można narzekać, każdą inicjatywę należy przywitać z entuzjazmem.
Niestety trochę zawiodła realizacja. Plany organizatorów nieco pokrzyżował brak kilku zapowiadanych moderatorów i panelistów: Janiny Paradowskiej, Danuty Walewskiej, Janusza Korwina-Mikke, Ryszarda Bugaja. Sytuacja taka zdarza się niemal na każdej większej konferencji, ale w tym przypadku odbiło się to na jakości dyskusji. Z powodu nierównomiernego rozkładu opinii wśród uczestników debat stawały się one meczami do jednej bramki. W trakcie panelu poświęconego polityce społecznej w Polsce tylko senator Janowska próbowała bronić poglądów socjaldemokratycznych, ale właściwie nie przebiła się przez zwarty chór liberalnych głosów: Jeremiego Mordasewicza, Michała Rutkowskiego, Rafała Ziemkiewicza, Marka Góry i samego prowadzącego – Tadeusza Mosza (TVP 1). Zgromadzona publiczność również nie pozostawiała żadnych wątpliwości co do tego, komu sprzyja. Odwrotna sytuacja miała miejsce w trzecim panelu poświęconemu kwestii alternatywnych wizji globalizacji i rozwoju. Tu zabrakło przedstawicieli prawej strony, więc poza Ryszardem Malarskim z Banku Światowego kapitalizmu nie miał kto bronić. Nie trzeba być kibicem sportowym, aby się domyślić, że mecze do jednej bramki nie są pasjonującym widowiskiem. Między innymi dlatego najlepiej wypadł panel poświęcony pomocy krajom trzeciego świata, w którym  pojawiło się znacznie więcej różnic w poglądach, a zwolennicy różnych rozwiązań byli w równowadze.
Czego o kapitalizmie i jego obliczach mogli dowiedzieć się słuchacze konferencji? Poniżej pokrótce omawiam każdą z dyskusji.

Panel 1 Pomocna dłoń? - Zachód wobec krajów rozwijających się
Rozpoczął Mamadou Diouf (Solidarni z Afryką) zwracając uwagę na to, że dosyć często pożyczki udzielana krajom trzeciego świata na zasadach komercyjnych są utożsamiane z pomocą humanitarną, co jest ogromnym nieporozumieniem. Zgadzała się z nim Janina Ochojska (PAH), podkreślając zarazem, że pomoc nie może przypominać jałmużny, jakiej udzielamy ulicznemu żebrakowi. Taka forma pomocy służy jedynie uspokojeniu naszego sumienia, nie sprzyja jednak rozwojowi i zmianie. Należy monitorować to, gdzie trafia pomoc międzynarodowa, sprawdzać co z nią robią skorumpowane rządy i pomagać mądrze (na marginesie – równie istotne byłoby przyglądanie się temu, co z się dzieje z udzielonymi kredytami, tak aby unikać sytuacji w której biedne społeczeństwo przez dziesięciolecia musi spłacać pożyczki zmarnotrawione przez lokalne elity). Ochojska zapowiedziała rewolucję w pomocy humanitarnej – obecna reforma systemu pomocy międzynarodowej zmierza do takiej formy, która pozwala beneficjantom zachować godność, trwa krótko i oddaje ludziom odpowiedzialność za siebie.
Uczestnicy spotkania byli zgodni, że status priorytetowy uzyskać powinny kraje Afryki Subsaharyjskiej, regionu w których sytuacja jest obecnie najgorsza. ONZ oraz organizacje humanitarne kładą duży nacisk właśnie na to, aby pomoc trafiała w pierwszej kolejności do Afryki. Jan Szczyciński (UNDP) powoływał się na badania sondażowe, które wskazują, że 63% Polaków uważa, iż powinniśmy pomagać krajom trzeciego świata, a ponad 50% wskazuje Afrykę jako region, który najbardziej tej pomocy potrzebuje. Opinia Polaków i przedstawicieli ONZ stoi jednak w jaskrawej sprzeczności z polityką polskiego MSZ. Michał Cygan reprezentujący resort spraw zagranicznych podał dane wskazujące na to, że w ubiegłym roku Polska wydała tylko 114 mln EUR na pomoc krajom trzeciego świata (w większości były to środki, które i tak musieliśmy wpłacić na fundusze UE), znacznie mniej niż to, do czego zobowiązaliśmy się na forum ONZ. Co więcej w pierwszej grupie krajów, którym pomagamy nie ma żadnego państwa z Afryki (są to głównie kraje WNP oraz bałkańskie), w drugiej grupie pomoc od Polski otrzymał tylko jeden kraj z regionu Afryki - Angola. Pomijając już, że po raz kolejny polityka polskiego rządu nie jest zgodna ani z opinią obywateli, ani ze światową opinią publiczną, okazuje się, że pomoc humanitarna, która powinna być wyrazem ludzkiej solidarności i wynikać z naszego humanizmu staje się tylko elementem regionalnej real politik.
Wiele miejsca w dyskusji poświęcono na obalenie mitu, że Polska jest zbyt biedna, by pomagać innym i sama potrzebuje pomocy, subsydiów i dopłat. Na 189 państw świata pod względem bogactwa zajmujemy miejsce 43 co oznacza, że jest znacznie więcej krajów biedniejszych od nas, a my powoli zaczynamy należeć do globalnej elity ekonomicznej, co powinno nakładać na nas pewne zobowiązania.

Panel 2 Czy się stoi czy się leży, Polakowi się należy
Czy Polskę stać na bycie państwem opiekuńczym? Czy rozwinięta pomoc socjalna chroni najsłabszych czy tworzy z nich ludzi niezdolnych do życia w społeczeństwie? Odpowiedzi na te pytania miał dać drugi panel konferencji. Zamiast tego podstawowym celem dyskutantów  stało się postawienie znaku równości między państwem opiekuńczym i PRL. Szkoda, bo mimo że ciekawie prowadzony poziom merytoryczny panelu był znacznie niższy niż w przypadku dyskusji o pomocy krajom rozwijającym się. Można było po raz kolejny usłyszeć te same argumenty na rzecz bardziej liberalnej i antysocjalnej polityki polskiego rządu. Michał Rutkowski (Bank Światowy) wskazywał, że na polskiej prowincji nie opłaca się pracować, gdyż w małych miastach, gdzie koszty utrzymania są niższe niż w metropoliach, kwota zasiłku jest identyczna jak w Warszawie. Pomoc społeczna nie jest dobrze adresowana i często najbiedniejsi dostają tyle samo co osoby, które bez problemu mogłyby sobie poradzić bez pomocy. Marek Góra (SGH) krytykował wszelkie przejawy pesymizmu w sprawie sytuacji gospodarczej w Polsce, gospodarka rozwija się relatywnie dobrze - twierdził. O pamięć o tych, którzy z owoców tego rozwoju są wykluczeni upominała się Zdzisława Janowska, ale jej wypowiedź o bezrobociu, które powstało w ciągu „jednej nocy” kiedy zamknięto PGR-y, skwitowały tylko żarty Rafała Ziemkiewicza.
Od panelistów można się było jeszcze dowiedzieć, że w Polsce nie ma dużego bezrobocia, a wskaźniki są zawyżone z powodu metod pomiaru. Jeśli już coś jest palącym problemem społecznym to zbyt wysokie koszty pracy, podatki, składki na ZUS. Bezzatrudnieniowy wzrost gospodarczy oraz dane pokazujące, że statystycznie rzecz ujmując tylko Koreańczycy pracują dłużej niż Polacy Jeremi Mordasewicz (PKPP) wyjaśniał tym, że pracodawcy nie mogą ufać nowozatrudnionym i dlatego wolą, aby już znany im pracownik pracował po godzinach. Największa krzywdą wyrządzoną społeczeństwu są zbyt wysokie wydatki budżetowe.

Panel 3 Kapitalizm po liftingu, czyli pomysły alterglobalistów
Rozpoczął Ryszard Malarski (Bank Światowy). Mówił o spuściźnie PRL i jej systemu edukacyjnego, który poddawał młode umysły indoktrynacji lekturami w rodzaju „Naszej szkapy”, rysując obraz kapitalizmu tylko i wyłącznie w czarnych barwach. Tymczasem kapitalizm nie jest zły, a obecny kształt gospodarki wolnorynkowej ma niewiele wspólnego z tym, który istniał w XIX stuleciu. Instytucje w rodzaju Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Światowej Organizacji Handlu pomagają czynić rynek rzeczywiście wolnym, a świat wyłaniający się w procesie globalizacji - lepszym. Później głos przejęli mniej lub bardziej zdeterminowani przeciwnicy globalnego wolnego rynku. Piotr Ikonowicz (Nowa Lewica) mówił o próbach wprowadzenia MAI (wielostronny układ o inwestycjach), o niszczeniu puszczy w regionie Amazonki na potrzeby globalnych koncernów, o spustoszeniu jakich w krainie Ogonich dokonał Shell. Wskazał na Unię Europejską jako ostatnie miejsce na ziemi, gdzie demokracja broni się przed kapitałem. Wtórował mu Dariusz Szwed (Zieloni 2004), który krytykował kapitalistyczną gospodarkę rynkową podkreślając, że termin wolnorynkowa jest nie na miejscu z racji na ilość monopoli na światowym rynku. Szwed promował rozwój zrównoważony, który pozwoli na właściwe oszacowanie znaczenia kapitału ekologicznego i społecznego, pozostających póki co w cieniu przeszacowanego kapitału ekonomicznego, mówił o perspektywach wyłaniającego się globalnego społeczeństwa ekonomicznego (to m.in. dzięki niemu upadł MAI). Przez moment stanowiska obu panelistów zbliżyły się do tego stopnia, że Szwed pół żartem pół serio stwierdził, że nie wyklucza w przyszłości zielono-czerwonego sojuszu. Wkrótce jednak dyskutantów podzieliła sprawa oceny polskiego górnictwa. Dla przedstawiciela Zielonych 2004 utrzymywanie szkodliwego dla środowiska przemysłu górniczego to marnotrawienie funduszy publicznych, Ikonowicz uważał zaś, że restrukturyzacja odbywa się metodą szokową bez właściwych osłon socjalnych. Bardzo rzeczowo na temat konkretnych sposobów zapewniania zrównoważonego rozwoju mówił Andrzej Kassenberg (Instytut na rzecz Ekorozwoju). Ryszard Malarski doszedł jeszcze do głosu jednak nie podjął polemiki z zaproponowanymi alternatywnymi scenariuszami rozwoju i dyskusja wróciła z wymiaru merytorycznego do ideologicznego. Szkoda, że akurat ten panel był fatalnie moderowany, co spowodował, że wraz z czasem robiło się coraz nudniej i jeszcze przed końcem dyskusji salę opuściła część słuchaczy oraz niektórzy paneliści.

Przebieg konferencji śledził Przemysław Sadura (Instytut Socjologii UW)

Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.72328 Seconds