|
ASz
|
|
02.10.2006 |
|
Masłowska realizuje w swojej powieści program podobny do tego, który sformułowała Elfriede Jelinek: „kiedy ludziom z powrotem wetknie się do gardła ich własny język, wówczas nabiera on jakiejś niewiarygodnej siły wybuchowej” - pisał rok temu Sławomir Sierakowski o „Pawiu Królowej”, za którego Dorota Masłowska dostała wczoraj Nike. W finale nagrody była też inna ważna książka - „Lubiewo” Michała Witkowskiego. Szkoda, że w tym roku nagrody nie można było podzielić.
Komentarz Igora Stokfiszewskiego
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.10.2006 )
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...