|
Nowy parlament podjął dyskusje nad zmianami Kodeksu Pracy w kwestii urlopów macierzyńskich. Zaproponowano kilka projektów, ostatecznie do prac w podkomisjach sejmowych skierowano projekt zakładający wydłużenie urlopów macierzyńskich z 16 do 18 tygodni oraz objęcie matek rocznym okresem ochronnym po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Projekt, okrojony z rocznego okresu ochronnego, został przyjęty przez sejmową Komisję Nadzwyczajną ds. Zmian w Kodyfikacjach.
Projekt spotkał się od początku z dużym sprzeciwem części środowisk kobiecych oraz organizacji pracodawców. Między innymi wskutek tego protestu zrezygnowano z pozostałych projektów, co nie oznacza, że o nich zapomniano. Być może pojawią się kolejne pomysły rządu odnośnie “prorodzinnych” zmian w Kodeksie Pracy. Wystosowywane do kolejnych rządów apele środowisk kobiecych w kwestiach ochrony praw kobiet jak dotąd nigdy nie skutkowały. Wygląda więc na to, że rząd, jeśli się ugiął, to pod presją pracodawców.
Pomimo że jesteśmy za socjalnym zabezpieczeniem kobiet, w tym matek, nie odpowiada nam sposób, w jaki chce się o nas troszczyć rząd. Z drugiej strony, nie zgadzamy się z perspektywą, wedle której ochrona taka jest niepotrzebna.
Koalicja rządząca nie ma naszym zdaniem na celu dobra kobiet, a jedynie kreację własnego wizerunku jako prawicy solidarnej z potrzebującymi. Tak samo jak innym grupom społecznym wymagającym wsparcia, państwo proponuje kobietom jałmużnę zamiast systemowo chronionych praw – dwa tygodnie naprawdę niewiele znaczą w ich obecnej sytuacji. Mamy tu do czynienia z klasyczną strategią konserwatystów: zamiast likwidować źródła nierówności ekonomicznych, bawią się oni w dobrych wujków, uprawiających doraźną filantropię.
Dodatkowym aspektem sprawy jest patriarchalne ujmowanie kwestii ochrony młodych matek. Pomysłodawcom bardziej zależy na utrzymaniu kobiet w domu, aniżeli na poprawie ich sytuacji materialnej, co było niejednokrotnie wprost wyrażane. Niezależnie od tego, że zmiany na korzyść matek nie muszą wcale owocować bezrobociem (tak jak dotychczasowe zmiany na niekorzyść pracowników wcale bezrobocia nie zmniejszyły, wręcz przeciwnie), wyrugowanie kobiet z rynku pracy jest zgodne z intencjami rządzącej koalicji. Aktualna władza utrwala dominację tradycyjnego modelu rodziny, gdzie to ojciec jest jedynym żywicielem, a matka – jedyną opiekunką. Sprzeciwiamy się tej asymetrycznej wizji. Rodzina powinna być przestrzenią wspólnej i równej odpowiedzialności, a państwo powinno wspierać ten egalitarny model. Wbrew stereotypowi nie tylko kobiety mają dzieci.
Pomysłom konserwatywnej władzy na “ochronę” matek towarzyszy kompletne zaniedbanie obowiązku wspierania państwowych instytucji wspomagających rodziców w opiece nad dziećmi, takich jak żłobki i przedszkola. Tymczasem, jak pokazują badania przeprowadzone przez Centrum Badań i Analiz Rynku w Kutnie na zlecenie Ministerstwa Gospodarki i Pracy, dla kobiet bezpieczeństwo socjalne, jakie dają tego rodzaju instytucje jest ważniejsze, niż kwestia długości urlopów macierzyńskich.
Konserwatyści nie bronią naszych praw na rynku pracy, ale nie czynią tego także organizacje pracodawców. Przeciwnie, usiłują one zlikwidować wszelkie zabezpieczenia socjalne w celu maksymalizacji swoich zysków. Sugerują przy tym, że ich punkt widzenia jest obiektywny; wszystkich, którzy go odrzucają, nazywają utopistami. Nie odpowiada nam ten typ “realizmu”. Sprzeciwiamy się dominacji perspektywy neoliberalnej w życiu publicznym. Wysokie PKB, utożsamiane z sukcesem gospodarczym, nie jest równoznaczne z poprawą życia ludzi. Pomnażanie zysków nie stanowi jedynej zasady funkcjonowania społeczeństwa. Pracodawcy szantażują kolejne rządy, że jeżeli Kodeks Pracy nie będzie odzwierciedlał ich żądań, powiększy się bezrobocie, ponieważ nie będzie im się opłacało zatrudniać ludzi. W ten sposób od początku transformacji ustrojowej wymuszają oni coraz większe ustępstwa kosztem pracowników.
Bronimy praw kobiet na rynku pracy i poza nim. Uważamy w szczególności, że wszelkie projekty zmian prawnych odnośnie macierzyństwa winny być konsultowane społecznie. Sprzeciwiamy się zarówno pomysłom rządu, jak i roszczeniom pracodawców. W zamian proponujemy:
1. Urlop powinien być rodzicielski, a nie macierzyński. Rodzice – i matka, i ojciec – powinni dzielić wszystkie prawa i obowiązki związane z opieką nad dzieckiem. Każdemu nowo narodzonemu dziecku państwo powinno gwarantować możliwość bycia otoczonym opieką rodzicielską poprzez przyznanie jego rodzicom urlopu rodzicielskiego. Urlop rodzicielski powinien wynosić 20 tygodni, z czego część stanowiłby urlop macierzyński, a część ojcowski:
- 8 tygodni powinna wykorzystać matka (z czego 2 tygodnie mogłaby wykorzystać przed spodziewanym porodem)
- 6 tygodni powinien wykorzystać ojciec
- pozostałe 6 tygodni rodzice dzieliliby między siebie wedle własnego uznania; w przypadkach spornych ta część urlopu byłaby dzielona równo na pół między oboje rodziców.
Jakiekolwiek próby nacisku wywieranego przez pracodawców w celu nakłonienia rodziców do skrócenia urlopu lub zrezygnowania z niego powinny być traktowane jako wykroczenie.
2. Obojgu rodzicom dziecka powinien przysługiwać okres ochronny przed zwolnieniem z pracy, w wymiarze całego okresu trwania ciąży i 20 tygodni od narodzin dziecka.
3. W szczególnych przypadkach, to jest gdy ojciec dziecka nie żyje, jest nieznany, pozbawiony praw rodzicielskich lub był karany na podstawie art. 207 Kodeksu Karnego, urlop ojcowski i ochrona przed zwolnieniem mogłyby przypaść innej osobie, wskazanej przez matkę dziecka. Osoba ta będzie miała prawo i obowiązek sprawować faktyczną opiekę nad dzieckiem i w związku z tym zostanie otoczona taką samą ochroną, jak ojciec dziecka. W przypadku, gdy takiej osoby matka nie wskaże, będzie ona miała do wykorzystania 14 tygodni urlopu macierzyńskiego.
4. Państwo powinno zapewnić jak największą liczbę bezpłatnych żłobków, przedszkoli oraz przyzakładowych placówek opieki nad dziećmi.
5. Rodzice powinni mieć możliwość korzystania na dogodnych zasadach z elastyczności pracy w ramach etatu: negocjowania godzin pracy i zmian w systemie zmianowym. Do ukończenia przez dziecko 3. roku życia rodzice powinni informować pracodawcę o swoich propozycjach wybrania czasu pracy z tygodniowym wyprzedzeniem. Do ukończenia przez dziecko 4. roku życia powinna im przysługiwać większa liczba dni urlopu na żądanie, to jest do 10 dni.
6. W czasie przebywania na urlopie rodzicielskim i wychowawczym rodzice powinni mieć opłacane przez państwo wszystkie składki ubezpieczenia społecznego: zdrowotną, emerytalno-rentową, chorobową i wypadkową.
7. Ochrona i pomoc społeczna, a więc urlopy rodzicielskie i wychowawcze oraz okres ochronny należą się wszystkim rodzicom niezależnie od tego, czy pozostają oni w stosunku pracy, czy też utrzymują się z prac podejmowanych w ramach umów cywilno-prawnych, takich jak umowa o dzieło i umowa-zlecenie. W przypadku takich umów wszystkie cztery składki ubezpieczenia społecznego powinny być po równo dzielone między pracownika/czkę i pracodawcę/czynię. Będzie to nie tylko wyrazem rzeczywistej polityki prorodzinnej wspieranej przez państwo, ale także zapobiegnie katastrofalnej sytuacji, kiedy to tysiące pracowników utrzymujących się wyłącznie z prac podejmowanych w ramach umów cywilno-prawnych nie będą miały zebranych żadnych składek ubezpieczenia emerytalnego.
Komitet Pomocy i Ochrony Represjonowanych Pracowników – sekcja ds. praw kobiet
www.pracownicy.org.pl
Katarzyna Bratkowska
Ewa Dąbrowska-Szulc
Paweł Hermeliński
Katarzyna Gawlicz
Marek Krakowski
Ewa Majewska
Claudia Snochowska-Gonzalez
Katarzyna Szumlewicz
Anna Zawadzka
Na podobny temat
|
Poślijmy tam Wałęsę, on zrobi dobrą r...
Tylko pochwalić! P. Labuda, główna po...