> PREMIERA 15 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Cieślikowska: Strzały przy stadionie |
|
|
Dominika Cieślikowska*
|
|
25.05.2010 |
Z niedowierzaniem czytam doniesienia mediów o tragicznym zdarzeniu, które miało miejsce 23 maja, kilka minut po godzinie 10.00. Minutę przed strzałem przechodziłam tunelem pod torami kolejki, nieopodal Dworca Stadion w Warszawie. Sytuacja wyglądała na sprzeczkę czy awanturę, ale nie było mowy o jakiejś niesamowitej agresji - a na pewno nie o takiej, by trzeba było strzelać. Dosłownie chwilę przed oddaniem przez policjanta strzału, zarówno ja, jak i kilka innych osób, przeszliśmy obok kłócących się mężczyzn bez obawy o własne życie - sytuacja nie wyglądała na zagrożenie. W zdarzeniu udział brało kilku mężczyzn o białym i kilku o ciemnym kolorze skory. Wszyscy krzyczeli. Nie do odróżnienia było, kto jest agresorem.
Z racji, że jestem psycholożką międzykulturową, pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy była taka, że zapewne biali mężczyźni odbierają zachowania czarnoskórych mężczyzn jako agresywne, gdyż w wyniku różnic kulturowych sposób mówienia osób o afrykańskim pochodzeniu Europejczykom wydaje się agresywny. Jednak moim zdaniem, poziom agresji wszystkich biorących w zdarzeniu osób był jednakowy. Gdy padł strzał – nie wierzyłam, że od sprzeczki, w ciągu chwili mogło dojść do tak ekstremalnych poczynań. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że biali mężczyźni, byli policjantami - tajniakami. Dopiero chwilę po strzale, na miejsce zdarzenia, w którym brało udział zaledwie kilka osób, z różnych stron zaczęli nadbiegać kolejni ludzie. Z tłumu wyróżniały się czarnoskóre osoby, ale wśród biegnących nie brakowało także osób o innym pochodzeniu i Polaków. Zaczął zbierać się coraz większy tłum; osoby chcące przedostać się bliżej zdarzenia przewracały stragany i krzesła. Być może, doszło później do starcia policji z handlującymi na Stadionie i innymi zebranymi wokół, jednakże w momencie oddania przez policjanta strzału, de facto zabicia człowieka, nie było o niczym takim mowy.
W podawanych w mediach opisach tak zwana „akcja”, w trakcie której zabito człowieka to (jak określa rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski, stojący na jednym z nagrań obok prezydent Warszawy) „napad”, w trakcie którego „zatrzymane zostały trzydzieści dwie osoby”, „co najmniej sześciu funkcjonariuszy zostało rannych” i wielu z nich obrzucono przedmiotami (rurami, cegłówkami). Opisywana w mediach akcja i cytowane słowa rzecznika policji odnoszą się do zdarzenia, które miało miejsce już po zabiciu człowieka. Po strzale, do którego doszło w wyniku sprzeczki pomiędzy kilkoma zaledwie mężczyznami w przejściu pod stadionem.
Odnoszę wrażenie, że policja i media, opisując sytuację, mieszają dwa różne zdarzenia: to, w którym nie było początkowo niespotykanej agresji, a w efekcie którego zabito człowieka - i drugie, które - spowodowane zabiciem przez policjanta człowieka - wywołało czy wręcz sprowokowało sytuację o zupełnie innej skali, w której udział faktycznie wzięło może i kilkudziesięciu cywilów stających w obronie zabitego i całe kordony uzbrojonej policji, w tym również brygad antyterrorystycznych.
Że łatwo na co dzień o rasizm i dyskryminację, przekonałam się nie raz. Jednakże teraz - właściwie na moich oczach - policjanci, którzy najprawdopodobniej w wyniku braku kompetencji międzykulturowych nie rozumieli tego, co i jak do nich mówił czarnoskóry mężczyzna, zdecydowali się na tak ostateczny ruch, jak użycie broni i zabicie człowieka. Zaraz po tym zdarzeniu doszło zresztą do wielu kolejnych aktów rasizmu i dyskryminacji. Dzwoniący z komórek na policję świadkowie zeznawali, że „Murzyni się biją w tunelu” (wybiórcza uwaga koncentrująca się na tym, co odmienne, nie pozwoliła im dostrzec, że w zdarzeniu brali udział także biali, równie emocjonalnie, jak ofiara, mężczyźni). Mówiono także, że „Murzyni” biegli z krzesłami, podczas gdy na miejsce zdarzenia zbiegło się bardzo wielu gapiów o różnych kolorach skóry, przy okazji przewracając krzesła, stoły i stragany.
Osoby o białym kolorze skóry były wypuszczane z miejsca zdarzenia, natomiast wszystkie osoby o czarnym kolorze skóry zostały przez ochronę targowiska zatrzymane za rozstawionymi kratami. Po mojej interwencji wobec pracownika, jak i administratora, aby wypuszczać wszystkich albo nikogo, zostałam nazwana osobą awanturującą się i broniącą „bijących się Murzynów” oraz oczywiście zignorowana.
Plotki i pomówienia oparte na przekazach odbiegających od tego, co naprawdę się zdarzyło - przekształcone, jak to zwykle przy podobnych sytuacjach, na niekorzyść osób o nieeuropejskim pochodzeniu - rozniosły się nie tylko szybko przez świadków po całym targowisku, ale także za pomocą mediów dotarły do wielu odbiorców w całym kraju, dając podłoże do rozwijania się rasizmu i zaciemniając obraz zdarzenia na tyle, że trudno teraz będzie o sprawiedliwość i ukaranie winnych tragedii.
—
*Dominika Cieślikowska - psycholożka międzykulturowa
Tekst ukazał się na stronie Feminoteka.pl.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 25.05.2010 )
|
|
|
|
Poślijmy tam Wałęsę, on zrobi dobrą r...
Tylko pochwalić! P. Labuda, główna po...