|
Aktorka i piosenkarka zabrały głos w sprawie aborcji. I nie tylko. W zasadzie nie byłby to temat do wielkiego halo, gdyby nie to, że artystki zwykle nie lubią mówić o sprawach społecznych. O nowej płycie, o uczuciach, o tym, jak to było kiedyś – tak. O parytetach, aborcji, mniejszościach seksualnych, narkotykach – nie bardzo. (Artyści nie mają takich problemów. I Muniek, i Kazik, i kilku ich kolegów z radością wygłaszają swoje bardziej i mniej poukładane poglądy na świat.)
Pierwsza wypowiedziała się Anna Mucha. W „Wysokich Obcasach Ekstra” powiedziała:
[…] obiecałam sobie, że w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” opieprzę Platformę jako jej wyborca. Liczyłam na rozsądną politykę planowania rodziny, edukację seksualną, refundowanie nowoczesnej antykoncepcji, choćby debatę o związkach partnerskich. Liczyłam na politykę dostosowaną do współczesnych realiów. Są przecież proste mechanizmy: ustawa antyaborcyjna może istnieć pod warunkiem że edukacja seksualna nie jest fikcją, a w aptekach są tanie prezerwatywy i tabletki. A tu ani widu, ani słychu. A nawet gorzej: cała ta akcja z in vitro woła o pomstę do Boga. Plan minimum, że nie ma syfu pisowskiego, mnie nie zadowala.
Ciekawe, że Mucha swój, jak to określiła, „manifest polityczny” postanowiła wygłosić na łamach GW. Uznała widać, że „Gazeta” ma wiele wspólnego z wielkomiejskim centrum o liberalnych poglądach nie tylko ekonomicznych, ale i obyczajowych. Po tym jednak, jak zobaczyłam tuż przed wyborami czołówki „Gazety” informujące, jakie autorytety popierają Komorowskiego i komentarze tłumaczące, czemu nie Kaczyński, nie wydaje mi się, żeby Mucha mogła nadal uważać, że to GW jest miejscem na skargi na brak debaty o związkach partnerskich.
W ostatnim numerze WO manifest polityczny wygłosiła Anita Lipnicka. Zapytania o to, czy nie miała pokusy, by zrobić płytę zaangażowaną społecznie odpowiada:
[…] Moja domena to uczucia. Co nie oznacza, że nie mam poglądów. Parytet w sejmie? Jestem za. Choć to rozwiązanie przejściowe. Marzy mi się, by żyć w kraju, w którym władzę sprawują ludzie wybierani na stanowiska ze względu na kompetencje i predyspozycje, a nie płeć. Lecz zanim do tego dojdziemy, musimy wyrównać szanse płci, dać kobietom dostęp do obszarów życia zwyczajowo zdominowanych przez mężczyzn. Obecna ustawa antyaborcyjna? Bubel. Spycha jedynie cały proceder usuwania ciąży do podziemia. Mierzi mnie ta natura polskiego Kościoła, jego pseudo moralizatorski ton i nadmierne zaangażowanie w sprawy polityczne. Wiele rzeczy mi tu nie pasuje.
Niewiele łączy te panie. Jedna skandalistka, druga ucieleśnienie spokoju i opanowania. Jedna lubi być znana, druga nie. Obie dużo mówią o emocjach. Obie poczuły, że trzeba powiedzieć także o czymś więcej. O tym, że ustawa antyaborcyjna nie działa, że potrzebujemy parytetów oraz rozwodu państwa i Kościoła. Może ktoś to przeczyta i się przejmie. (Pod wywiadem z Lipnicką znajduje się reklama tabletek na cellulitis – tym na pewno ktoś się przejmie.) Przejąć warto się nie tylko tym, że to trudne być gwiazdą i obiektem uwielbienia setek fanek, które rzucają w ciebie misiami i chcą cię przytulić (Lipnicka), ale też tym, że coraz więcej ludzi zaczyna mówić głośno o bublu, jakim jest ustawa antyaborcyjna. Może nawet dziennikarze rozmawiający w przyszłości z aktorkami i piosenkarkami obok pytań o wspomnienia z dzieciństwa, o to skąd pomysł na nazwę zespołu/płyty, o plany na przyszłość, zapytają czasem o sprawy polityczne, czyli o to, co się piosenkarce i aktorce nie podoba w otaczającym świecie. Kazika Staszewskiego pytają, Muńka Staszczyka pytają, Lecha Janerkę też, to może i dziewczyny zapytają.
Na podobny temat
|
Poślijmy tam Wałęsę, on zrobi dobrą r...
Tylko pochwalić! P. Labuda, główna po...