> PREMIERA 15 MAJA

kazin_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zapytajcie Muchę i Lipnicką Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
09.07.2010

Aktorka i piosenkarka zabrały głos w sprawie aborcji. I nie tylko. W zasadzie nie byłby to temat do wielkiego halo, gdyby nie to, że artystki zwykle nie lubią mówić o sprawach społecznych. O nowej płycie, o uczuciach, o tym, jak to było kiedyś – tak. O parytetach, aborcji, mniejszościach seksualnych, narkotykach – nie bardzo. (Artyści nie mają takich problemów. I Muniek, i Kazik, i kilku ich kolegów z radością wygłaszają swoje bardziej i mniej poukładane poglądy na świat.)


Pierwsza wypowiedziała się Anna Mucha. W „Wysokich Obcasach Ekstra” powiedziała: 

  

[…] obiecałam sobie, że w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” opieprzę Platformę jako jej wyborca. Liczyłam na rozsądną politykę planowania rodziny, edukację seksualną, refundowanie nowoczesnej antykoncepcji, choćby debatę o związkach partnerskich. Liczyłam na politykę dostosowaną do współczesnych realiów. Są przecież proste mechanizmy: ustawa antyaborcyjna może istnieć pod warunkiem że edukacja seksualna nie jest fikcją, a w aptekach są tanie prezerwatywy i tabletki. A tu ani widu, ani słychu. A nawet gorzej: cała ta akcja z in vitro woła o pomstę do Boga. Plan minimum, że nie ma syfu pisowskiego, mnie nie zadowala. 

  

Ciekawe, że Mucha swój, jak to określiła, „manifest polityczny” postanowiła wygłosić na łamach GW. Uznała widać, że „Gazeta” ma wiele wspólnego z wielkomiejskim centrum o liberalnych poglądach nie tylko ekonomicznych, ale i obyczajowych. Po tym jednak, jak zobaczyłam tuż przed wyborami czołówki „Gazety” informujące, jakie autorytety popierają Komorowskiego i komentarze tłumaczące, czemu nie Kaczyński, nie wydaje mi się, żeby Mucha mogła nadal uważać, że to GW jest miejscem na skargi na brak debaty o związkach partnerskich.


W ostatnim numerze WO manifest polityczny wygłosiła Anita Lipnicka. Zapytania o to, czy nie miała pokusy, by zrobić płytę zaangażowaną społecznie odpowiada:

  

[…] Moja domena to uczucia. Co nie oznacza, że nie mam poglądów. Parytet w sejmie? Jestem za. Choć to rozwiązanie przejściowe. Marzy mi się, by żyć w kraju, w którym władzę sprawują ludzie wybierani na stanowiska ze względu na kompetencje i predyspozycje, a nie płeć. Lecz zanim do tego dojdziemy, musimy wyrównać szanse płci, dać kobietom dostęp do obszarów życia zwyczajowo zdominowanych przez mężczyzn. Obecna ustawa antyaborcyjna? Bubel. Spycha jedynie cały proceder usuwania ciąży do podziemia. Mierzi mnie ta natura polskiego Kościoła, jego pseudo moralizatorski ton i nadmierne zaangażowanie w sprawy polityczne. Wiele rzeczy mi tu nie pasuje.


Niewiele łączy te panie. Jedna skandalistka, druga ucieleśnienie spokoju i opanowania. Jedna lubi być znana, druga nie. Obie dużo mówią o emocjach. Obie poczuły, że trzeba powiedzieć także o czymś więcej. O tym, że ustawa antyaborcyjna nie działa, że potrzebujemy parytetów oraz rozwodu państwa i Kościoła. Może ktoś to przeczyta i się przejmie. (Pod wywiadem z Lipnicką znajduje się reklama tabletek na cellulitis – tym na pewno ktoś się przejmie.) Przejąć warto się nie tylko tym, że to trudne być gwiazdą i obiektem uwielbienia setek fanek, które rzucają w ciebie misiami i chcą cię przytulić (Lipnicka), ale też tym, że coraz więcej ludzi zaczyna mówić głośno o bublu, jakim jest ustawa antyaborcyjna. Może nawet dziennikarze rozmawiający w przyszłości z aktorkami i piosenkarkami obok pytań o wspomnienia z dzieciństwa, o to skąd pomysł na nazwę zespołu/płyty, o plany na przyszłość, zapytają czasem o sprawy polityczne, czyli o to, co się piosenkarce i aktorce nie podoba w otaczającym świecie. Kazika Staszewskiego pytają, Muńka Staszczyka pytają, Lecha Janerkę też, to może i dziewczyny zapytają. 

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |09.07.2010 08:54:23
>artystki zwykle nie lubią mówić o sprawach społecznych (…)Artyści nie mają
takich problemów.(…)

być może artystki tez ich nie mają. To feministki mają
problem z artystkami nie mówiącymi o sprawach społecznych. Nie przerzucajmy tego
na artystki.

>>Może nawet dziennikarze rozmawiający w przyszłości z
aktorkami i piosenkarkami obok pytań o wspomnienia z dzieciństwa, o to skąd
pomysł na nazwę zespołu/płyty, o plany na przyszłość, zapytają czasem o sprawy
polityczne, czyli o to, co się piosenkarce i aktorce nie podoba w otaczającym
świecie. Kazika Staszewskiego pytają, Muńka Staszczyka pytają, Lecha Janerkę
też, to może i dziewczyny zapytają.

no i już wiemy czemu artystki nie mówą
o sprawach społecznych. Bo ich dziennikarze nie pytają. Jak dziennikarze
zapytają, to artystki się wypowiedzą. A jak dyrektorzy kobiety awansują, to
kobiety będą zaawansowane. A jak panowie zrobią parytet, to panie będą w
polityce. A jakbyś się lepiej starał, to bym dochodziła za każdym razem.
trzeciak   |09.07.2010 11:49:09
A z tym ostatnim to akurat ciężko się kłócić ziom.
Spokojny   |09.07.2010 12:34:55
Domyślam się. Ale to jest przecież dokładnie ten sam mechanizm. Doprowadź mnie
do jakiegoś stanu. Bycia w polityce, orgazmu, wypowiadania się na temat
publiczny, studiowania matematyki.. Jeśli w tym stanie nie jestem, to dlatego,
że nie dostaję czegoś od ciebie. Jak się ktoś łapie na rolę rycerza, to
rzeczywiście trudno dyskutować. Ja tam w polityce jestem tylko na Krytyce, ale
orgazmy mam za każdym razem sam ze siebie i jak mam coś do powiedzenia, to po
prostu to mówię, a nie "nie mogę powiedzieć, bo mnie nie zapytali". To
jakaś paranoja przecież jest.
KrzysztofMazur   |09.07.2010 15:06:57
Zgadzam się z przedmówcą.
Do tegoż należy dodać kompleks GW u autorki.
kot_w_golebniku   |09.07.2010 16:40:44
To normalne. Kobiety zawsze oczekiwały od mężczyzn opieki. To się doskonale
sprawdzało od czasów jaskiniowych do dziś. Niektórym trochę pozmieniały się cele
i pojawiły się u nich ambicje polityczne, ale postawa została ta sama tylko
skierowana w skrzywioną stronę. Z naturą walczyć się nie da.
W tym duchu nawet
feminizm da się łatwo wytłumaczyć. Kobiety stały się agresywniejsze, oczekują
więcej, ale postawa jest nadal ta sama.
Wiedząc można spokojnie sprzeciwić się
parytetom mówiąc kobietom: zmieńcie cel, damy wam coś innego, choćby te
nieszczęsne orgazmy. Ale w polityce to nie zadziała, bo wprowadzając
ograniczenia wolności partiom niszczymy przy okazji demokrację.
k110   |09.07.2010 22:15:58
zgadzam się z autorką artykułu!celne spostrzeżenie - w krótkim czasie w WO dwie
wypowiedzi popularnych polskich kobiet o ustawie antyaborcyjnej (co ważne,
kobiet nie mających łatki feministki), miejmy nadzieję że będzie coraz więcej i
więcej takich zaangażowanych wypowiedzi (z różnych środowisk!)
a może niedługo
jakieś coming outy?takie marty konarzewskie aborcji?
pozdrawiam;)
Anus Dei   |10.07.2010 01:24:58
Czy może mi ktoś wytłumaczyć, co autorka miała na myśli w tym fragmencie na
temat Wyborczej poza tym, że chciała jej przysrać? Czy istnieje jakieś inne
wielkie medium w Polsce, które w podobnym stopniu próbuje przełamywać stereotypy
m.in. na temat mniejszości seksualnych, związków partnerskich czy aborcji? Na
jakiej podstawie autorka to kwestionuje?
Józef K   |10.07.2010 12:12:05
Autorka pisze: "Może ktoś to przeczyta i się przejmie" (to ad wypowiedzi
Lipnickiej i Muchy). Proszę Pani, nie tylko ktoś przeczyta i się przejmie, ale
jeszcze pogłówkuje. Artyści (zresztą, "artystki także) mieli/mają/będą mieć
większy wpływ na politykę tego świata ze swoimi - jak Pani suponuje -
"prostymi" wypowiedziami, niż Pani i wszystkie te wyjące jak łanie na
rykowisku pisarki/piszące/felietonistki świata. Tak to działa, że Lennon i Y.Ono
(podczepiła się pod niego, ale niech jej będzie), Madonna czy Faithfull, więcej
zrobiły dla świata (i feministek), niż Pani i cała zgraja pisząca we ‘Środę’ czy
w każdy inny dzień tygodnia. Macie Pani, i w Pani felietonie to wylazło, za
wiele oczekiwań a niestety za mało dajecie. Księżniczki od siedmiu boleści. Poza
tym zgoda w pełni ze ‘Spokojnym’ i przedmówcami. Trochę więcej samokrytyki. A
teraz niech Pani wyjdzie i zaśpiewa jak Lipnicka, albo choćby Mucha. I pokaże
własnie to, co zmienia rzeczywistość, owo małe ‘coś więcej’…
Spokojny   |10.07.2010 23:09:50
Myślę, że kobiety powinny mieć głos w polityce mimo tego, że większośc kobie nią
się nie interesuje i mimo tego, że kobiety nie chcą rządzić. Ich punkt widzenia
powinien byc reprezentowany przez lustrzane ciało ustawodawcze płci żeńskiej.
Powinna istnieć Izba Mężczyzn i Izba Kobiet i powinny one tworzyć dwie
niezależne hierarchie. Nie ma innej możliwości zapewnienia kobietom
reprezentacji, ponieważ w jednej strukturze z mężczyznami kobiety zawsze się im
podporządkują. W wielu plemionach funkcjonuje idea Domu Kobiet, czy też Rady
Kobiet, która ma taką samą siłę jak rada mężczyzn.
Józef K   |11.07.2010 01:30:05
No co Ty? Serio mówisz? Czy przy sobocie wypiłeś drinka więcej i dobrze się
bawisz z dziewczynami w domu, a tu od czasu do czasu piszecie baśnie? Jaka izba
kobiet? Poczekaj jeszcze kilka lat, wszystko przyjdzie, Kościół też spokojnie
odejdzie, kobiety przyjdą, i nie będą się tym tak dziwić, dostaną wszystko,
czego zechcą, tyle że w zamian nie dostaną tego, co im się czasem przytrafiało
jako stan ekstatyczny… Wiesz o czym mowa, bo pisałeś o tym wyżej… NO - Twoje
zdrowie bratha!
Spokojny   |11.07.2010 12:20:14
Ja mówie całkiem serio z ta izbą kobiet i wcale sie nie upiłem. Jednego Bażanta
tylko. Myślę, że mamy dwa sposoby organizacji społeczeństw. Pierwszy ewoluował
naturalnie. Był to sposób plemienny. Sądownictwo opiera się często na mediacji,
istnieje silna wspólnotowość własności, a udział w rzadzeniu mają wszystkie
grupy na jakiś sposób. Czyli jest jakaś Starsza z kobiet, jest jakaś starszyzna
mężczyzn i te grupy, tak naprawdę interesujac sie róznymi sferami zycia (co jest
nieuniknione) dogadują w kwestiach w których sie jakoś spotykają.
Kobiety
doceniają tam wojowniczość meżczyzn i nie pchają się do rady wojennej bo to bez
sensu, ale też nie znaczy to, że nie mają wpływu na to co plemię robi. Mają. Też
radzą i tez wyrażają swoje zdanie.

Drugi sposób jest sztuczny i funkcjonuje w
Europie na skutek narzucenia jej siłą chrześcijaństwa, wraz z przemocowym
układem społecznym. Był władca, ktory był przedstawicielem Boga i zarazem
właścicielem ziemi, ludzi, państwa i wszystkiego. Nie dogadywał się z nikim bo
nie musiał. Z czasem jego władza osłabła i nie mógł tworzyć dynastii tylko
musiał zostac wybrany. Czyli aby uzyskać władzę musiał znaleźć stronników którym
coś obieca. W wyniku ewolucji tego sposobu myslenia mamy obecnie konkurs
piekności w którym męzczyźni chcący mieć wladzę próbują nas uwodzić byśmy im te
władzę dali. No i jest pomysł, żeby kobiety robiły to samo. to bez sensu, bo
kobiety nigdy nie będa rywalizować z mężczyznami o ten sam stołek. Nigdy tego
nie robią przecież to widać gołym okiem. Powinny mieć własna strukturę. Rodzaj
rownoległego sejmu czy izby ustawodawczej do której konkurowałyby między sobą i
której uprawnienia byłyby takie same, jak uprawnienia struktury męskiej. Wtedy
prawdopodobnie zajmowałyby sie innymi kwestiami i ich punkt widzena byłby
naprawde brany pod uwagę. A jednocześnie nie tworzylibyśmy fikcji w rodzaju
"parytetów". bo to jest taka sama fikcja jak kobieta w armii. To jest
śmieszne po prostu.
Józef K   |12.07.2010 14:19:41
To jedno zdanie niejako dyskwalifikuje Twoja wypowiedź: "Kobiety
doceniają
tam wojowniczość meżczyzn i nie pchają się do rady wojennej bo to bez sensu, ale
też nie znaczy to, że nie mają wpływu na to co plemię robi. Mają. Też radzą i
tez wyrażają swoje zdanie".
Bo równie dobrze można by - dla równi -
powiedzieć: "Mężczyźni doceniają tam ugotowane przez kobiety zupki warzywne
i nie pchają się do kuchni bo to bez sensu, ale (itd.).".
To nie przejdzie.
Nie chodzi o to, ze kobiety w armii to fikcja, bo tak i może jest, ale o to, że
brak mężczyzn w kuchni to tez fikcja. Wiesz, żartuję teraz trochę, ale nie jest
tak? Rada kobiet? Indianie wyginęli dawno temu, przyjacielu, a to, o czym mówisz
to głęboki paleolit, cudowne czasy człowieka, prawdziwy Złoty Wiek.

I dalej:
"W wyniku ewolucji tego sposobu myslenia mamy obecnie konkurs
piekności w
którym męzczyźni chcący mieć wladzę próbują nas uwodzić byśmy im te władzę dali.
No i jest pomysł, żeby kobiety robiły to samo. to bez sensu, bo kobiety nigdy
nie będa rywalizować z mężczyznami o ten sam stołek. Nigdy tego nie robią
przecież to widać gołym okiem".
Znów ciężko mi przegryźć frazę: "w
wyniku ewolucji"… Ewolucja ewolucją, a życie w społeczeństwie
demokratycznym to co innego. Demokracja zbudowała to, o czym mówisz, mylisz się,
że to chrześcijaństwo, choć masz rację, że paradygmat chrześcijański do tego
doprowadził. Właśnie dlatego upadły Ateny.
Tworzysz światy, Kobiety-Mężczyźni,
to utopia. Pewnie byłoby prościej, bo humanizm Ci przyświeca i chciałbyś dobrze,
ale nie ma mowy. Już widzę, że gdy piszesz "Kobiety nie powinny" kilku
tak zwanym feministkom na wieczność kończy się biologia i zaczynają wstępować do
armii…
(tutaj koło się zamyka).
Józef K   |12.07.2010 14:26:45
Poza tym może lepiej że jest to konkurs piękności niż zabijanie się. Wiesz,
parcie do władzy jest silne, bo władza ciągnie bardziej, niż pieniądze,
polityczny narcyzm to też narcyzm…
Pomyśl o polityce lat 50-60tych. Nie było
żartów. Jak Kennedy podpadł dostał kulkę i do widzenia. Ktoś kiedyś napisał, że
na nim skończyła się "poważna" polityka. Wyobrażasz sobie, żeby ktoś
polował na Giertycha? Nikomu by się nie chciało, co Ty. Albo na gajowego,
naszego prezydenta? Chyba dziki, zające albo jakieś ptactwo…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.89033 Seconds