> PREMIERA 15 MAJA

kazin_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Lesbijki nie obrazisz Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
28.01.2012

Piosenkarka Doda powiedziała kiedyś w wywiadzie, że w Biblii są „zajebiste przykazania, jakieś historie, które budują w dzieciach system wartości”, ale ponieważ nie ma w Biblii mowy o dinozaurach, to jakoś w to wszystko nie wierzy. „…ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła…” dodała Doda i to nie spodobało się dwóm panom: Ryszardowi Nowakowi, szefowi Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, i Stanisławowi Kogutowi,  senatorowi PIS.


Panowie powołali się na kodeks karny, który mówi, że obrażanie uczuć religijnych innych osób podlega karze. Prokuratura po zapoznaniu się z opiniami językoznawcy i biblioznawców uznała, że Doda rzeczywiście obraziła panów Nowaka i Koguta. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego trzeba pytać językoznawcy o opinię w sprawie tego, czy ktoś kogoś obraził. Doda najpewniej panów Nowaka i Koguta w dniu udzielania felernego wywiadu nie znała i specjalnie ich nie obraziła, ale może językoznawca widzi to inaczej.


W tym samym roku, w którym Doda udzieliła wspomnianego wywiadu, rysownik Andrzej Krauze opublikował na łamach „Rzeczpospolitej” rysunek, na którym dwaj panowie biorą ślub. Za panami w kolejce do udzielającego ślubu urzędnika stoi pan z kozą i mówi do kozy: „Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub i zaraz potem my!”. Celowo nie nazwałam pana Andrzeja Krauze satyrykiem, bo jakoś nie śmieszy mnie ten obrazek i satyry w nim wiele nie dostrzegam.

  

Satyry nie dostrzegli w rysunku także Urszula Pawlik i Michał Minałto, którzy zaskarżyli wydawcę dziennika, uznając, że publikacje „Rzeczpospolitej” naruszają ich dobra osobiste. (Po ukazaniu się rysunku na łamach „Rz” opublikowano tekst Tomasza Terlikowskiego, w którym pisał, że „Jeśli godzimy się na uznanie, że prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunkach dwóch partnerów, a jedynym celem jest zadowolenie uczestników tej relacji, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a zoofilską”.)

  

Sąd zajął się sprawą. Pewnie i w tym wypadku zapytał o opinię jakiś światłych ekspertów i uznał, że „Nie zostało wykazane, by naruszono dobra osobiste powodów”. Nie znam się na prawie, ale chodzi o to, że rysunek nie przedstawia tych dwóch konkretnych osób, które poczuły się urażone, bo rysunek przedstawia czterech panów i kozę, a żaden z tych panów to nie Michał Minałto. Pań na rysunku nie ma, więc pań ten rysunek w ogóle nie obraża. Rysownik czy autor tekstu złamaliby prawo, gdyby ich wątpliwej śmieszności dzieła odnosiły się do konkretnych osób. Aha, i zdaje się, że to te konkretne osoby musiałyby się poczuć obrażone.

  

Jak to jest, że choć Doda słowem nie wspomniała o panach Nowaku i Kogucie, to sąd uznał, że zostali oni obrażeni, a w podobnej sytuacji, kiedy rysownik i publicysta „Rzeczpospolitej” nie wspomnieli o Pawlik i Minałto, ci obrażeni – według prokuratury – być nie mogli? Odpowiedź przynoszą przepisy prawa, których za dobrze nie znam i dlatego jestem tak zaskoczoną tym, że dwie tak podobne – w moim odczuciu – historie, mają dwa tak różne zakończenia. Otóż istnieją w kodeksie karnym przepisy zabraniające obrażania uczuć religijnych, a nie istnieją zabraniające obrażania innych ze względu na orientację seksualną (art. 257). Jak są przepisy, to jest się na co powołać przed sądem. Bo powiedzenie, że ktoś czuje się obrażony, nie starcza. Jak wyjaśnił sędzia zajmujący się sprawą nieśmiesznego rysunku z kozą: „nie może być w tej sprawie, jako okoliczność decydująca, brana pod uwagę przesłanka wrażliwości”.

  

Skoro obrażanie nie ma nic wspólnego z wrażliwością, a ma coś wspólnego z zapisami kodeksu karnego, to trzeba te zapisy zmienić. Bo niby czemu obrażani katolicy mają mieć w sądzie fory przed obrażanymi mniejszościami seksualnymi?

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
osesek  - owszem…   |29.01.2012 07:45:58
…i bynajmniej nie należy wprowadzać teraz prawa, na mocy którego osoby
homoseksualne mogłyby już czuć się zbiorowo uderzone w swoją wrażliwość debilnym
rysunkiem w Rzepie czy oczadziałą wypowiedzią Terlikowskiego (nie wybaczam mu
głupoty, ale pamiętam, że facet nosi amulety ze świętych…), tylko po prostu
wykasować wreszcie ten kretyński zapis o obrazie uczuć religijnych, bo jeśli
dobrze pamiętam, ochronie prawnej w Polsce podlegają obywatele, a nie uczucia.
Spokojny   |29.01.2012 08:40:50
Tak zwane obrażenie uczuć religijnych nie jest rzecz jasna niczym innym niż
tylko urażeniem dumy wyznawców. Jeśli się to tak przedefiniuje to chyba jest już
jasne jak to można traktować, szczególnie w przypadku chrześcijan, gdzie
przecież paradoksalnie oni dumy nie uznają za swą oficjalną wartość a nawet
chyba wręcz przeciwnie. Czy chrześcijanin posiada dumę? Prosiłbym obecnych tu
przedstawicieli o osobistą w tym względzie wypowiedź.
Jeśli jednak chodzi o
lesbijki zastanawiam się czego Pani chce. Czy chce Pani, by Krauze i Terlikowski
nie myśleli, że stosunek homoseksualny i stosunek z kozą to to samo, czy też
chce Pani, by myśląc że to to samo nie mogli tego powiedzieć publicznie bo są
ludzie których taka myśl boli?
Maciek Cisowski  - feelings, nothing more than feelings   |29.01.2012 16:23:42
Nie rozumiem dlaczego w tekście jest odowłanie do art. 257 kk, swoją drogą
całkiem sensownego, a nie art. 196 kk, który - jak sądzę - był podstawą
oskarżenia Dody. To ten drugi przepis:
"Kto obraża uczucia religijne innych
osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone
do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."
Dodam tylko, że
za obrażanie kogoś np. ze względu na narodowość lub pochodzenie etniczne, można
dostać karę do lat 3.
W ten sposób "uczucia religijne" dostają ochronę
niemal równą godności osobistej np. imigranta znieważonego lub pobitego przez
nacjonalistów. Nie rozumiem tylko dlaczego innego rodzaju uczucia nie są tak
chronione. Jeśli np. zerwie ze mną dziewczyna, czy nie powinienem móc ją
oskarżyć o obrazę mych uczuć? I wsadzić do więzienia na 3 lata.
Sam pomysł żeby
chronić prawnie czyjeś uczucia jest jak z Ministerstwa Śmiesznych Kroków.
JSotI   |29.01.2012 20:16:55
Oh noes, okazuje się że wg polskiego prawa kodeks wartości moralnych jest
ważniejszy od seksualności!
wszyscy się obrażajmy!   |29.01.2012 20:22:18
a czy rysunek przedstawiający dwóch panów w kolejce do ślubu, tuż po mężczyźnie
i kobiecie nie będzie obraźliwy?

będzie, bo pomimo szanowania praw
mniejszości, nie można redefiniować pojęć a małżeństwo to niestety związek
kobiety i mężczyzny i nazywanie tym samym związku dwóch panów czy pań jest
równie śmieszne bądź obraźliwe, co nazywanie tym samym związku mężczyzny z kozą
osesek   |30.01.2012 10:21:37
"a czy rysunek przedstawiający dwóch panów w kolejce do ślubu, tuż po
mężczyźnie
i kobiecie nie będzie obraźliwy?

będzie, bo pomimo szanowania
praw
mniejszości, nie można redefiniować pojęć a małżeństwo to niestety
związek
kobiety i mężczyzny i nazywanie tym samym związku dwóch panów czy pań
jest
równie śmieszne bądź obraźliwe, co nazywanie tym samym związku mężczyzny z
kozą"

No to właśnie udowodniłeś, że wszelkie chronienie "uczuć"
przez prawo jest idiotyzmem. Tylko, że Ty mówisz o jakimś (to stary argument
homofobów zresztą- co może się stać, jeśli….) HIPOTETYCZNYM obrażaniu, a
autorka wspomniała o konkretnej sprawie i konkretnym wyroku. Czyli mamy Twoje
strachy kontra rzeczywistość. Gdyby też przyjąc Twoją definicję, również
mówienie o zrównaniu związków homoseksualnych w prawach z małżeństwem byłoby
"obrazą" a to już czysta cenzura i stopowanie wszelkiego dialogu
politycznego. Co juz mieliśmy w praktyce, jak imć Giertych próbował zakazać w
prawie "promowania homoseksualizmu" czyli, jak to rozumiał, np mówienia
o homoseksualizmie i homoseksualistach bez nienawiści i w sposób racjonalny,
chociażby w szkole.
Spokojny   |30.01.2012 13:36:00
Każda próba wprowadzenia do obiegu kategorii "obrażenia uczuć"
niezależnie czy chodzi o uczucia mniejszości, płci (płeć nie
jest mniejszością tylko połową), religii czy czegokolwiek jest
absurdalna z definicji bo nie rozróżnia wyrażania myśli od jej posiadania.
Osoby domagające się takich rzekomo chroniących obostrzeń funkcjonują
w gruncie rzeczy na bardzo prymitywnym, dziecięcym poziomie i każde
wyrażenie myśli przeżywają jak stwierdzenie realnego faktu. Jeśli on
mówi o mnie, że jestem obleśny, to tak jakbym był. A jeśli mu zakażę tak
mówić (nie mów, że moja orientacja seksualna jest wstrętna, nie chcę)
to tak jak on mówi po prostu nie będzie. To trochę jak syn głównego
bohatera Konopielki który dostał histerii gdy się dowiedział, że
ojciec pisze o nim na piasku, że on jest niegrzeczny. Nie pisz tata nie pisz powiedz tu nie jest tak o mnie napisane.. W realnym świecie ludzie mają różne myśli, mają je we własnych głowach i
mają je niezależnie od tego, czy im wolno te myśli wyrażać publicznie
 wprost czy też nie. Jeśli nie wolno ich wyrażać wprost, to się je
wyraża w inny sposób a prócz tego one się wtedy nasilają. Raz dlatego, że
nie wyrażone nie mogą być poddane żadnej publicznej refleksji a dwa,
że posiadanie myśli zakazanych do wyrażania zawsze kojarzone jest z
niezależnością, a ta z odwagą. Mężczyźni posiadający "myśli warte
krat" mają szanse u płci przeciwnej prawie takie jak mężczyźni
posiadający SUVy, jest więc niemal pewne, że w braku SUVów wielu
sięgnie po ten środek w miarę rozrostu cenzury. Treść myśli, tudzież
kierunek cenzury dowolne.
kubabogu   |30.01.2012 14:28:01
Zatem, żeby można było zgodnie z prawem czuć się obrażonym/obrażoną należy
zarejestrować kościół boga homoseksualistów/homoseksualistek, a może w drugą
stronę – kościół niecheteroseksualistyczny. Może dzięki takiemu zabiegowi
będzie troszkę sprawiedliwiej w państwie prawa.
Rzeźnik  - duma?   |31.01.2012 21:26:30
Ano ma Chrześcijanin dumę. Każdy człowiek ją ma, tak mi się wydaje.
Gabriel  - Ano nie   |15.02.2012 06:52:30
@Rzeźnik:
Ano nie każdy, bo z historii w artykule wniosek jest taki, że nie
mają jej homoseksualiści, bo ich obrażać można.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85169 Seconds