|
Ach, jak wspaniale! Wolność! Równość! Prawa kobiet! Wszyscy chcą liberalizować ustawę aborcyjną. No, może nie wszyscy – ale SLD i Palikot chcą i to bardzo. Lepiej późno, niż wcale. Ale co się nagle stało, że Palikotowi nie podoba się konserwatyzm PO? I co konserwatyzm ma wspólnego z sądem koleżeńskim, który chce usunąć niepoważnego posła za chamstwo? Tyle ile lewica z samolotami, skuteczność z komisją „Przyjazne państwo” i uczciwa kampania wyborcza ze „słupami”.
Uczciwiej stawia sprawę Sojusz Lewicy Demokratycznej. Zmienia nazwę klubu parlamentarnego z „Lewica” na SLD. A już zaczynało się wszystkim dziennikarzom mylić i SLD znów zaczęto nazywać lewicą.
A już można by pomyśleć, że z dnia na dzień w życiu społecznym pojawił się na poważnie nowy temat. Że restrykcyjna ustawa zaczęła uderzać w pewne grupy i lewicowa partia oraz liberalny Palikot postanowili stanąć po ich stronie. Można by, gdyby mieszkało się piętnaście lat na emigracji, np. na księżycu. Tam wiadomości o polskim podziemiu aborcyjnym, o walce organizacji pozarządowych o zmiany w ustawie mogły nie dotrzeć.
Izabela Jaruga-Nowacka pisała w swoim Alfabecie (Warszawa 2005), że to, co najbardziej ją dziwi, to nie sam fakt uchwalenia tak restrykcyjnej ustawy aborcyjnej (jednej z najbardziej restrykcyjnych, jakie istnieją w tym obszarze na świecie), nie nazywanie jej „kompromisem”, ale „kompletne lekceważenie problemu przez polityków lewicy”. „W 2003 roku, w pełnym rozkwicie rządów SLD-UP, obchodziliśmy 10. rocznicę «braku odpowiedniego momentu»” – pisała Jaruga. Skoro SLD otwarcie mówi dziś o tym, że chce zająć się liberalizacją ustawy – znaczy, że moment chyba nadchodzi. Potwierdzają to słowa Janusza Palikota – który jest specem od momentów. Jak Palikot się za coś bierze – znaczy, że na pewno jest na to koniunktura.
Nadejście momentu poprzedziło kilkanaście lat pracy feministycznych organizacji pozarządowych, książka Kazimiery Szczuki Milczenie owieczek, film dokumentalny Claudii Snochowskiej-González i Anny Zdrojewskiej Podziemne państwo kobiet, przygotowane przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wysłuchanie obywatelskie na temat „Turystyka aborcyjna Polek” i wiele, wiele innych działań. Politycy SLD zajmowali się w tym czasie polityką. I czekali na odpowiedni moment.
Politykę robi się np. poprzez zmiany prawa. Te przygotowuje się np. na podstawie prowadzonych badań, w oparciu o wiedzę produkowaną przez tworzone przy partiach think tanków. Tyle tylko, że polska polityka polega raczej na tworzeniu reklam i przygotowywaniu haseł. Nowym hasłem, nowego klubu SLD (nowego – to znaczy o nowej nazwie) będzie liberalizacja prawa aborcyjnego. Jakie będą kolejne hasła? Chyba zależy to od tego, jakie nadejdą momenty. Możliwe też, że hasła będą za jakiś czas te same. Moment przeminie, a liberalizacja ustawy nie przejdzie i w 2013 SLD będzie znów odchodzić 20. rocznicę „braku odpowiedniego momentu”.
Na podobny temat
|
Poślijmy tam Wałęsę, on zrobi dobrą r...
Tylko pochwalić! P. Labuda, główna po...