> PREMIERA 15 MAJA

kazin_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Parytety są nudne Drukuj
Agnieszka Graff   
15.12.2010
Stało się. Sejm przyjął ustawę, zgodnie z którą na listach wyborczych musi być minimum 35 procent każdej płci. Bez tego, kolego, nie zarejestrujesz listy. Rozkład głosów imponujący: 241 za, 154 przeciw i tylko PiS w większości przeciw. Sukces? Jaki tam sukces?

Projekt obywatelski mówił o 50 procentach, więc ta ustawa ma się do parytetu jak osiołek do toyoty. Milusi zwierzak, ale przyspieszenie nie to. Nie przeszedł też tak zwany suwak – poprawka zmuszająca partie do dawania kobietom przyzwoitych miejsc na listach wyborczych. Lipa nie parytet.   
A jednak sukces. Magdalena Środa porównała go z nadaniem kobietom praw wyborczych w 1918 roku. Dodam, że wiosną 2009 roku, gdy pomysł się wykluwał, przewidywałyśmy po cichu, że w najlepszym razie czeka nas seria kompromisów. Było jasne, że polska klasa polityczna nie łyknie 50 procent. Gra jest w toku. Fakt, że toczy się w Sejmie, a sympatia społeczeństwa jest po naszej stronie, to dla ruchu kobiecego megasukces.
   W mediach na ten temat mało i mdławo. Bo sprawa stała się nudnawa. Jakaś taka oczywista. Ale kilka lat było równie „oczywiste”, że kwoty to jakieś głupstwo. Rechot z „punktów za pochodzenie” stopniowo zastępował namysł. Skąd się bierze i co właściwie oznacza dla demokracji nierówny dostęp obu płci do władzy? Jak przewaga mężczyzn przekłada się na budżet, na kształt polityki społecznej, na temperaturę politycznych sporów?
 
 Trzeba było się zdrowo nagadać. W kółko to samo. Że demokracja to reprezentacja, a nie władza silniejszych. Że mężczyźni nie mogą kobiet „równie dobrze” reprezentować, bo jest coś takiego jak różnica doświadczeń i priorytetów. Argument o nienaturalnym charakterze kwot odbijałyśmy pytaniem: czy ordynacja wyborcza jest domeną „natury”? Na rytualną gadkę o „upokorzonych” parytetem paniach reagowałyśmy troską: mężczyźni muszą być udręczeni swoją obecną sytuacją – mają dostęp do władzy tylko z racji swojej płci. I tak dalej. Do znudzenia, które dziś nas trapi. Gdzieś po drodze w zbiorowej świadomości zakotwiczyła się myśl, że brak kobiet w polityce to nie jest dopust boży ani efekt „płci mózgu”, tylko problem, z którym polska demokracja może i powinna sobie poradzić.  Przeciw są już tylko prawdziwi konserwatyści. I tak właśnie powinno być – ich opór osłodzi nam nudę. Sto lat temu byliby przeciw prawu głosu dla kobiet. Poseł Gowin uważa, że „kwoty ograniczają wolność jednostki, bo ktoś może chcieć stworzyć sobie listę złożoną z samych kobiet albo z samych mężczyzn”. A jeszcze ktoś inny może sobie wywiesić na gmachu Sejmu napis „Osobom o nazwiskach na literę G wstęp wzbroniony” – czy tak? Poseł Dera martwi się, „co się stanie, jeśli [po kobietach] zgłoszą się po takie prawa ci, którzy mają inny kolor skóry albo inną orientację seksualną?”. Rzeczywiście, co się stanie? Mogą się stać rzeczy jeszcze gorsze: ateiści nie zechcą płacić podatków na pensje katechetów w państwowych szkołach, niepełnosprawni zażądają dostępności urzędów i sklepów. To by dopiero było! Konserwatyści są od tego, by katastrofom zapobiegać.  
Ustawa kwotowa to nuda. Teraz na fali są WikiLeaks i Miedwiediew. Od ustawy bardziej nas bawi kolejna wpadka Wielkiego Gajowego. Komorowski oświadczył w naszym imieniu Obamie, że Polacy lubią polować, a wojska NATO powinny w tym czasie pilnować naszych domów, kobiet i dzieci. Jak to się ma do kwot, parytetów i demokracji – oceńcie sami.
 
 

Felieton ukazał się w „Przekroju”.  

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Slawczan  - Pozwole sobie sie niezgodzić   |15.12.2010 17:01:31
Wydaje mi się ,że p. Graff popełnia typowo polski błąd-domaga się całościowego
rozwiązania zastałego problemu przy ,którym problem z KRUSem to dziecinada do
załatwienia.
Myślę,że najlepszą taktyką w Polsce jest taktyka małych kroków.TEN
Sejm uchwalił takie a nie inne parytety (bądz pseudoparytety) ale jest jedno
małe ale…w nastepnym Sejmie zawsze można wykazać ,obecne ,,parytety" sa w
istocie pseudoparytetami dlatego trzeba poprawić…itd.Jasne,że to
powolne,nieefektowne.Ale jest to szansa dla tych kobiet by zbudowały sobie
pozycje i autorytet(i co tu dużo mówić klientelę-tak to się kręci). Ci panowie z
brzuchami i wąsami kończa sie biologicznie.Nadchodzą nowe czasy ale to nie
odbywa się tak,że 2010 na 2011 i jest już inaczej.Może 2010 do 2015?
Nasz
premier dawno to odkrył: dopalacze zamyka z hukiem,kodeks pracy obkrawa po
cichutku.Pamietajmy,że pod każdym posłem (nawet tylko dietetycznym ale posłem
jednak) jest podwieszona cała piramida klientalna w tzw. terenie. Żaden parytet
tego nie przeskoczy.Utrata przez Iksinskiego o miejsca na liście równa sie
wymianie całej piramidy pociotków,nepotów,klientów,wspólasów.Czy p. Graff
przypuszczała,że ,,to" pogodzi się z odcięciem od żłoba? Dowód? Nawet
,rzekomo lewicowe SLD nie bawi się w parytety wewnątrzpartynje (a jako
,,lewica" mogłoby).
Ogólna konkluzja artykułu,że to(ustawa) ściema:jasne
,że tak ale rzeczywistość jest jaka jest i zmienia się wyjątkowo opornie
escobar  - parytet   |16.12.2010 12:12:01
Jestem w 1000% za parytetem!!! boję się tylko, że w następnej kadencji Sejmu
będziemy mieli silną reprezentacje kobiet w postaci pani/panny Wassermann,
pani/wdowy Gosiewskiej, pani Kochanowskiej, Sobeckiej, Kempy i Szydło…
Adek  - czy parytety są potrzebne?   |16.12.2010 20:00:17
O "potrzebie" parytetów (czy jakichkolwiek innych "kwot") w
wystarczającym stopniu świadczy liczba kobiet, które startowały w wyborach
prezydenckich 2010: 0, słownie: zero. Wystarczyła chęć - żadna nie chciała.
Dlaczego nagle większa niż 35% całości liczba kobiet chciałaby startować w
wyborach parlamentarnych, samorządowych, itd.? Kolejna rzecz - w wyborach
samorządowych 2010 na listach znalazło się ok. 30 procent miejsc dla kobiet -
czyli partie z jednej strony popierają 35-proc. kwotę, ale bez nakazu, który
sami ustanawiają, do "kwot" się nie stosują… I ostatnia sprawa - w
wyborach na wójtów/burmistrzów/prezydentów kobiety stanowiły jedynie 14% - na co
więc aż 35%?
Pytania jak wiele kobiet faktycznie chce jakichkolwiek kwot nie
zadaję, bo zapewne jest to dużo mniej niż 35 procent…
krezus   |16.12.2010 21:47:00
Jakby był parytet 50% to nie można by zarejestrować listy z nieparzystą liczbą
osób. Skoro demokracja nie ma być władzą silniejszych to do sejmu trzeba posłać
dzieci.
Spokojny   |18.12.2010 10:54:56
W partiach politycznych jest od 15 do 20 procent kobiet. Jeśli bez żadnych
parytetów ich udział na listach wyborczych wynosi około 30 procent, to znaczy,
że sa one w tych partiach nie dyskryminowane, a promowane. Dawanie grupie nie
osiągającej 20 procent liczebności połowy listy wyborczej to już jednak nie
promocja, a jawna dyskryminacja grupy przeciwnej. Jedyna uczciwa propozycja
polegać by mogła na zagwarantowaniu przez partie, że udział kobiet na listach
będzie odpowiadał ich udziałowi w partiach. To samo wówczas należałoby
zagwarantować mężczyznom. Ciekawe, czy feministki zgodziłyby się na taki układ
;)
pl   |18.12.2010 13:52:38
Parytety to jedna wielka kpina i wielka niesprawiedliwość. Dlaczego dobierać
kobietom prawo obsadzenie 100% miejsc w Parlamencie?
uzet   |20.12.2010 15:02:45
brawo!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.12.2010 )
 
następny artykuł »
Generated in 0.71151 Seconds