Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
To wy jesteście zboczeńcami |
|
|
Adam Ostolski
|
|
21.07.2009 |
Głupio mi trochę zaczynać tę moją recenzję od konkluzji, ale nie mogę się powstrzymać: Brüno,
najnowsze dzieło Sachy Barona Cohena, to film odważny i mądry. Mógłbym
dodać: i zabawny. To prawda, jest również zabawny, jak to komedia.
Niektórym ten humor będzie odpowiadać, innym może nie. Myślę jednak, że warto
spojrzeć na Brünona przede wszystkim jako na intelektualny eksperyment oparty na konsekwentnym zastosowaniu dwóch iście diabelskich procedur.
Procedura
pierwsza: jak wyglądałby świat, gdyby homofobiczne wyobrażenia na temat
gejów były prawdziwe? Wyjmijcie z głowy przeciętnego homofoba najgorsze
fantazje lękowe na temat gejów i zainscenizujcie je na ekranie - voilà,
nasz Brüno we własnej osobie! Przegięty, seksoholiczny, ostentacyjny,
obnoszący się ze swoim narcyzmem. Widzimy go w scenach wyrafinowanego
seksu, oczywiście analnego, lejącego szampana z butelki umieszczonej w
odbycie partnera. Spotykamy go zaaferowanego symulowanym obciąganiem i
lizaniem rowa, nachalnie przystawiającego się do niczego
niepodejrzewających heteryków (tzw. „łapanie za dupę”) itp. itd. Mocne?
To dopiero początek… Dalej mamy adopcję, a właściwie kupno dziecka,
oczywiście małego chłopca, oczywiście w Afryce, w zamian za wypasionego
iPoda. Familijne zdjęcie z nowo nabytym synkiem: kąpiemy chłopca w
jacuzzi, z czterema nagimi mężczyznami, z których dwaj przyjęli niedwuznaczną pozycję. Mocne? To jeszcze nie wszystko, ale dość! Nie
zdradzę więcej szczegółów, żeby nie psuć nikomu frajdy.
No dobrze, ale po co to wszystko? Czy nie przypomina to jakiejś homofobicznej wersji Żyda Süssa?
Ładnie to tak powielać najgorsze stereotypy? Dworować sobie z tych,
którzy i tak są słabsi? Niby Brüno doprowadza to wszystko do absurdu,
co jednak, jeśli ktoś to przypadkiem weźmie poważnie? Jakkolwiek by
patrzeć, wydaje się, że Baron Cohen tym razem, nomen omen, przegina…
Faktycznie,
sama inscenizacja homofobicznych stereotypów nie uniosłaby jeszcze
filmu. Stąd procedura druga: zestawienie tej fantazji z kunsztownie
sfilmowaną społeczną normalnością. I to właśnie zaglądanie pod
podszewkę normalności jest najciekawsze. Oto po powrocie z Afryki Brüno
pragnie zorganizować świeżo nabytemu dziecku sesję zdjęciową wśród
rówieśników. Ogłasza casting, przychodzą żądni zarobku rodzice. Lista
rzeczy, na które się godzą (trudno powiedzieć, czy z chciwości, czy z
konformizmu, czy w nadziei, że ich dziecko będzie sławne) jest
porażająca: „Można go będzie zawiesić na krzyżu obok mojego synka?” -
„Ależ oczywiście”. - „Nie boi się dużych prędkości?” - „Skądże”. -
„Mały lubi się bawić fosforem?” - „Wprost uwielbia!” (Myślicie, że geje
chcą kupować dzieci? A może to po prostu wy sami lubicie je sprzedawać?)
Brüno
zbudowany jest na takich kontrapunktach. Z jednej strony mamy więc
fantastyczne obrazy homoseksualnego wyuzdania, z drugiej realne sceny
nagrane na imprezie heteryckich swingersów. Z jednej strony fantazmat
„agresywnego” epatowania przez gejów swoją seksualnością (zawsze jak
wiemy przeciwstawiany łagodnej skromności normalsów), z drugiej realne nagranie
publiczności pokazu wrestlingu, wykrzykującej ekstatycznie „Jesteśmy
hetero! Nienawidzimy pedałów!” Z jednej strony fantazja o
homoseksualistach samolubnych i zaaferowanych sobą, z drugiej
autentyczna pogawędka o pomaganiu ludzkości z gwiazdą usadowioną na
meksykańskim robotniku podstawionym jej jako krzesło. Świat, w którym
żyjemy, nasz najnormalniejszy świat zbudowany jest na wartościach
takich jak wyzysk, hipokryzja, agresywny heteroseksualizm czy
okrucieństwo wobec dzieci. Nie dostrzegacie tego? - zdaje się pytać
Brüno. - Nie przeszkadza wam to? Zboczeńcy!
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 22.07.2009 )
|
|
Felietony Adama Ostolskiego
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...