Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Prosty rachunek Drukuj
Adam Ostolski   
30.06.2009

„Dwa miliony bezrobotnych w UK, dwa miliony imigrantów z Polski, rachunek jest prosty!” - mój przyjaciel, pracujący na budowie w Londynie, często napotyka takie napisy w toalecie. Odbiera to jako sygnał rosnącej ksenofobii brytyjskiej working class. Czyżby angielscy robotnicy, upokorzeni przez torysów i porzuceni przez laburzystów, szukali teraz oparcia w Brytyjskiej Partii Narodowej? Zanim dojdziemy do takiego wniosku, warto uważnie przyjrzeć się wynikom ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zobaczmy, na czym polega tajemnica sukcesu tego skrajnie prawicowego ugrupowania.

  

Brytyjscy narodowcy wprowadzili do europarlamentu dwóch posłów. Jak bardzo powinniśmy się tym niepokoić? Sztandarowym punktem programu BNP jest pozbycie się z Wielkiej Brytanii niebiałej ludności i ścisła kontrola nad migracją białych pracowników za pomocą systemu wizowego. Okazjonalnie jej członkowie wypowiadają się i na inne tematy, takie jak gwałt („Gwałt to po prostu seks. Kobiety lubią seks, więc niemożliwe, żeby gwałt był aż taką fizyczną męczarnią” - Nick Eriksen, kandydat BNP do londyńskiej rady miasta) czy zdrowie publiczne (AIDS „to przyjazna choroba, ponieważ dopada czarnych, narkomanów i gejów” - Mark Collett, lider młodzieżówki). Trudno powiedzieć, czy BNP przyciąga wyborców takimi tezami, czy raczej tym, że łączy swój rasizm i ksenofobię z troską o poziom usług publicznych (w odróżnieniu od holenderskiej Partii Wolności, która ma program skrajnie prorynkowy). Swoim wyborcom BNP proponuje wizję świata, w której oczekiwania lepszej służby zdrowia, edukacji, dostępnych mieszkań, czystego środowiska i bezpieczeństwa publicznego skupiają się w haśle obrony przed „obcymi”. Dzięki biurom poselskim i funduszom z europarlamentu brytyjscy narodowcy będą mieli teraz większe możliwości szerzenia swoich poglądów nie tylko na forum europejskim, lecz także we własnych okręgach.

  

Jednak za ostatnim sukcesem BNP wbrew pozorom wcale nie stoi (przynajmniej na razie) rosnąca popularność jej ideologii. W tych wyborach BNP poprawiła wprawdzie swój wynik sprzed pięciu lat, zdobywając 943 698 głosów, czyli o 135 498 więcej niż w 2004 roku. Ale to wcale nie te nowe głosy przyniosły BNP miejsca w europarlamencie. Tegoroczne wybory były prawdziwym wyścigiem w dół: liberalni demokraci stracili ponad 370 tys. głosów, torysi prawie 200 tys. głosów, Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa ponad 150 tys głosów. Rekord pobiła Partia Pracy, tracąc ponad 1 mln 330 tys. głosów w porównaniu z 2004 rokiem. Obronną ręką wyszli z wyborów Zieloni (ponad 270 tys. nowych głosów), lewicowa Szkocka Partia Narodowa (blisko 90 tys nowych głosów) i właśnie BNP.

  

O sukcesie BNP zadecydowali jednak nie tyle jej właśni wyborcy, ile tradycyjni zwolennicy Partii Pracy, którzy tym razem zostali w domu. W obu okręgach, w których narodowcy zdobyli mandaty, uzyskali tym razem gorszy wynik niż poprzednio. W Manchesterze zdobyli o 2 865, zaś w Yorkshire o 6 399 głosów mniej niż pięć lat temu. Waga zdobytych głosów okazała się jednak większa niż poprzednio, ponieważ Partia Pracy straciła w tych okręgach odpowiednio 239 557 i 183 204 głosy. Zadecydowała frekwencja. Trudno więc mówić o zwrocie na prawo. Po prostu wyborcy lewicy (i to zdaniem niektórych właśnie ci najwierniejsi) wystawili w końcu partii Blaira i Browna rachunek za ponad dekadę gorzkich rozczarowań.

  

I nie tylko Blairowi. Pod wieloma względami Anglia nie jest już wyspą. Pamiętajmy, że przez ostatnie pięć lat nie udało się przeprowadzić w Unii Europejskiej progresywnej legislacji koniecznej, aby zapobiegać dumpingowi socjalnemu i ekologicznemu. Otwieranie rynków pracy bez jednoczesnego równania do góry standardów socjalnych tworzy podatny grunt dla nienawiści na tle etnicznym. Imigranci postrzegani są wówczas jako zagrożenie dla miejsc pracy i poziomu życia. Dlatego bez ambitnej regulacji maksymalnego tygodniowego czasu pracy, bez podnoszenia płacy minimalnej, bez objęcia pracowników napływowych taką samą ochroną jak miejscowych, bez ich uzwiązkowienia, bez ochrony usług publicznych, bez gwarancji prawa do strajku itp. itd. po prostu możemy zapomnieć o europejskim marzeniu. Dwóch posłów BNP to także część rachunku, jaki płacimy za ostatnie pięć lat równania w dół - za komisję Barroso, za wyroki ETS w sprawach Laval i Viking, za blokowanie przez polskie i brytyjskie rządy progresywnych rozwiązań na poziomie unijnym. Warto już dziś zastanowić się, jaki rachunek przyjdzie nam płacić za kolejne pięć lat.


  

  

PS. Warto zobaczyć:
* wyniki eurowyborów w UK w 2009 roku
* wyniki eurowyborów w UK w 2004 roku
* strona Unite Against Fascism
* i oczywiście: strona kampanii Stop Barroso
Komentarze
Dodaj nowy
bslosarski   |30.06.2009 09:42:37
Bodajże dwa lata temu w lipcu OPZZ wystąpiło do rządu Platformy z propozycją
stworzenia związku zawodowego w UK dla Polaków.
Propozycja ta - jak można się
było spodziewać - została olana.
Mitrydates   |30.06.2009 13:51:39
Ksenofobia?! Po prostu Brytyjczycy boją się o swoje miejsca pracy, gdy tej
zaczyna brakować. Rozumiem ich.
Thome   |02.07.2009 09:32:21
"Ambitna" regulacja maksymalnego tygodniowego czasu pracy, podnoszenie
płacy minimalnej, Objęcie pracowników napływowych takš samš ochronš, jak
miejscowych, uzwišzkowienia - w ten sposób progresywnie zaniknie emigracja
zarobkowa. I rozwišże to problem "ksenofobii" angielskich zwišzkowców.
rebelle  - gwałt a czekoladowe ciasteczka   |03.07.2009 03:05:13
autor nie powiedział wszystkiego… zajrzałam na tę stronę antyfaszystów, a tam
pełny cytat o gwałcie: Rape is simply sex. Women enjoy sex, so rape cannot be
such a terrible physical ordeal& [It] is like suggesting forcefeeding a woman
chocolate cake is a heinous offence.
Then BNP London organiser and GLA
candidate, Nick Eriksen

zamurowało mnie
:/

http://www.uaf.org.uk/theBNP.asp
ost.  - odp.   |03.07.2009 06:33:11
@ bslosarski
A czemu rozmawiali z PO, skoro było wiadomo, że to oleje? W UK
jest np. Partia Zielonych Anglii i Walii, która bardzo ceni związki zawodowe i
prowadzi działania na rzecz uzwiązkowienia migrantów :) Kontakt:
http://gptu.net/pssess4X/3c/hpage.shtml

@ Mitrydates
Inne
ksenofobiczne cytaty z budowlanych toalet mowią mało o miejscach pracy, a więcej
o Polakach. Też rozumiem, ale o to właśnie chodzi kapitalistom -żeby robotnicy
walczyli pomiędzy sobą po liniach "etnicznych", a nie wspólnie o wyższe
standaredy dla wszystkich.

@ Thome
Emigracja zarobkowa nie zaniknie,
podobnie jak nie zaniknie mobilność kapitału. Ale jeśli np. nie będzie opt outu
w dyrektywie o czasie pracy, to jedna i druga będzie lepiej służyć
pracownikom.

@ rewolucyjna poetka
No nie da się powiedzieć wszystkiego
na raz :) Dzięki za czujność.
Thome   |03.07.2009 07:28:35
@krytyka

Oczywiœcie, że ona jako taka nie zaniknie nigdy. Byłby to
zresztš dłuższy proces w ramach UE (zakładajšc, że prosocjalne rozwišzania wejdš
w życie w skali ogólnej, co raczej jest niemożliwe).
Pisałem wyłšcznie o
sytuacji, w której emigranci byliby tak samo dyskryminowani na rynku pracy jak
pracownicy lokalni. Bo przecież "dobrodziejstwa socjalne" np. pracownika
brytyjskiego wypychajš go z rynku pracy na rzecz emigrantów. Wtedy zwišzkowcy
sięgajš po element narodowy w socjalizmie, dzielnie wspierani przez reżym, który
własnš nieudolnoœć zrzuci na "czarnuchów", "paków",
"polaczków" itd……

"Ale jeśli np. nie będzie opt outu w
dyrektywie o czasie pracy, to jedna i druga będzie lepiej służyć
pracownikom"

A skšd wniosek, że ona w ogóle "służy
pracownikom"? I którym?
blaise   |03.07.2009 16:53:58
"Wtedy związkowcy sięgają po element narodowy w socjalizmie"
To jeszcze
nic. Pomyśl o gościach, którzy porównują homoseksualizm do zoofilii. To dopiero
frustraci! I na dodatek robią to anonimowo przez internet, żeby im nikt nie mógł
dupska odprocesować. Gratulacje.
bedzie_dobrze   |04.07.2009 11:41:43
Czlowiek pragnacy pracowac za wynagrodzenie nie moze dowolnie przemieszczac sie
po swiecie, a czlowiek posiadajacy pieniadze i pragnacy zalozyc firme w ktorej
placilby innym za prace moze to zrobic w kazdym miejscu na tym swiecie
swobodnie. Oznaczac to musi tylko jedno - ze ten kto prace kupuje bedzie mial
przewage nad tym, kto pragnie ja sprzedac. Dopoki ci ktorzy prace chca sprzedac
nie rozumieja tej prostej zaleznosci moga ulegac zludzeniu, ze dalsze
ograniczenie mozliwosci przemieszczania sie poprawi ich sytuacje. W
rzeczywistosci moze ja tylko pogorszyc, bo to nie w tym problem, ze sie
sprzedajacy prace przemieszczaja, tylko w tym, ze kupujacy ja moga przemieszczac
sie duzo swobodniej.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.06.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.70607 Seconds