Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nie tylko rozmiar się liczy Drukuj
Adam Ostolski   
16.06.2009
W tydzień po wyborach widać już, że kluczową rolę w nowym Parlamencie Europejskim odgrywać będzie prawdopodobnie ALDE – frakcja liberałów. Kto myślał, że w polityce liczy się tylko wielkość klubu, ma prawo być zaskoczony. Przecież to chadecy stworzą ponownie najliczniejszą grupę w Parlamencie, podczas gdy ich główny rywal, socjaldemokraci, wyszli z eurowyborów osłabieni… Jednak osłabienie socjaldemokratów, którzy tworzyli w minionej kadencji nieformalną wielką koalicję z chadekami, obraca się teraz właśnie paradoksalnie przeciw chadekom. Partia Europejskich Socjalistów zapłaciła wysoką cenę za współudział w podciąganiu wspólnej Europy pod prawicowy strychulec. Jeśli chce jeszcze odgrywać w Unii Europejskiej niezależną rolę, musi teraz przejść do opozycji. Osłabienie sił „trzeciodrogowych” wewnątrz PES dodatkowo ułatwia ten zwrot. W sytuacji, gdy socjaldemokraci są mniej niż dotąd skłonni do współpracy, chadekom gwałtownie zawęża się pole manewru. A na rozpadzie wielkiej koalicji jako pierwsi korzystają liberałowie.

Cóż więc się dzieje u liberałów? Graham Watson, lider frakcji i jej oficjalny kandydat na szefa Parlamentu, opowiada się za koalicją centroprawicową. Zapewne zechce wytargować dla siebie stanowisko w zamian za poparcie dla kandydatury Barroso na szefa Komisji. Jednak inni liberałowie patrzą dziś chętniej w lewą stronę. Należy do nich François Bayrou, który publicznie opowiedział się za wejściem liberałów do koalicji Stop Barroso. A także były premier Belgii Guy Verhofstadt, którego socjaldemokraci i zieloni chcieliby widzieć jako nowego szefa Komisji. Na różnice polityczne (do frakcji liberalnej należą zarówno partie prawicowe, jak i lewicowe) nakładają się więc rozbieżne ambicje personalne. Niezależnie jednak od tego, czy liberałowie wybiorą kierunek na prawo, czy na lewo, jedno nie ulega wątpliwości: w nowym Parlamencie będą chcieli odgrywać większą rolę niż dotychczas. I mają w ręku niezłe atuty.

Barroso przestaje więc być oczywistym kandydatem na szefa Komisji, mimo że cieszy się poparciem Europejskiej Partii Ludowej, a także jednogłośnym wsparciem Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego. Nawet sprzymierzeńcy Barroso pragną bowiem odłożyć ustalanie składu Komisji na po wakacjach, a ewentualne wejście w życie Traktatu Lizbońskiego istotnie ograniczyłoby jego szanse. Szeregi przeciwników Barroso rosną z każdym miesiącem. Hasło „Barroso musi odejść” jako pierwsi rzucili zieloni, następnie przyłączyli się socjaldemokraci, dziś Daniel Cohn-Bendit namawia do sprzeciwu liberałów. (Kolejny dowód, że w polityce liczy się nie tylko wielkość frakcji, lecz także wizja, determinacja  i zdolność gromadzenia sojuszników). Pojawił się też nowy kontrkandydat, Guy Verhofstadt.

Oczywiście łatwiej będzie powstrzymać ponowną nominację Barroso (tym bardziej, że ma on przeciwników także po prawej stronie) niż przeforsować własnego kandydata. Pięć lat temu kandydaturę Verhofstadta na szefa Komisji zablokowali europejscy przyjaciele George’a W. Busha, Tony Blair i Silvio Berlusconi. Także dziś progresywna koalicja zielonych, socjaldemokratów, liberałów i radykalnej lewicy wydaje się mniej prawdopodobna niż alternatywna koalicja chadeków, liberałów i konserwatystów. Parlamentarna arytmetyka tak czy owak nadal działa na korzyść prawicy. Ale każde rozwiązanie jest dziś lepsze niż kolejna wielka koalicja. Warto powalczyć o zmianę warty w Brukseli, ale nawet jeśli nie uda się powstrzymać dryfu na prawo, to można przynajmniej wskazać inny kierunek. Dziś chodzi o to, by stworzyć wyrazistą opozycję i zacząć budowę czerwono-zielonej alternatywy dla Europy. Czas spędzony w ławach opozycji nie musi być czasem straconym.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.29617 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273